Wódka pita ze smakiem

– Degustowana w ciemno jest niezłą zagadką dla wprawionych miłośników alkoholi – trudno odgadnąć, że jest wytworzona z miodu – opowiada Dorota Żylewicz-Nosowska, producentka miodowej okowity Frant.

Bliżej Biznesu:– Czy wódką można się delektować, tak jak winem?

Dorota Żylewicz-Nosowska:– Na pewno delektowanie się jest bardziej odpowiedzialnym zachowaniem niż picie dużych ilości. I tak, zależy, którą wódką czy okowitą, ale można się nimi delektować. Szczególnie tymi, które wychodzą od dobrej jakości surowca, nawiązują do starej szkoły polskiej produkcji.

Czy można, podobnie jak wino, wpleść ten alkohol do restauracyjnego czy domowego menu? Do jakich dań najbardziej „pasuje”?

Polskie alkohole mocne z powodzeniem od kilku lat łączone są z jedzeniem w najlepszych restauracjach w Polsce, takich jak na przykład Atelier Amaro. W przypadku Wildflower sugerujemy go łączyć z delikatnymi tatarami, ale też tłustymi rybami czy bardziej wytrawnymi deserami.

Czym zajmowała się pani przed uruchomieniem biznesu? Czy miała pani jakąkolwiek wiedzę na temat produkcji wódki?

Zajmowałam się sprzedażą i marketingiem alkoholu przez kilka lat. Miałam wiedzę na temat organizowania produkcji i eksportu. Bardzo lubię się tym zajmować.

Kiedy po raz pierwszy zetknęła się pani z niszowymi alkoholami?

Z niszowymi produktami różnych branż na pewno zetknęłam się najpierw w Londynie, gdzie pracowałam przez dwa lata – z innym podejściem do produktów lokalnych, tradycyjnych czy innowacyjnych.

Czy Londyn był inspiracją do uruchomienia biznesu?

Londyn był dobrą lekcją życia, ale na pewno nie inspiracją do uruchomienia biznesu. Pomysł na biznes tlił się w tyle głowy od ukończenia studiów. I starałam się wyborami prac budować kompetencje do wystartowania z czymś swoim w dobrym momencie.

Postawiła pani na okowitę z miodu.

Frant to marka, która będzie wypuszczać na rynek ciekawe alkohole z Polski. Wildflower, pierwszy z nich, to okowita miodowa, czyli destylat z miodu wielokwiatowego z Warmii.

Jak ona smakuje? Jak opisałaby pani jej zapach? Gdzie jest produkowana?

Bardzo delikatna, kwiatowa. Zaskakuje zarówno aromatem, jak i smakiem. Degustowana w ciemno jest niezłą zagadką dla wprawionych miłośników alkoholi – trudno odgadnąć, że jest wytworzona z miodu. Produkowana jest na Warmii.

Jak wyglądały początki biznesu? Co było najtrudniejsze? Co panią zaskoczyło?

Najtrudniejsze było zaakceptowanie faktu, że tworzenie od zera marki to trudny i długotrwały proces.

Gdzie dziś trafia Frant? Kim są odbiorcy? Gdzie można się jej napić?

Frant trafia głównie do gastronomii, najlepszych restauracji, barów i hoteli. Można też go kupić w kilku sklepach specjalistycznych w Polsce. W każdym z nich pracują świetni profesjonaliści.

Dlaczego nie postawiła pani na wina? Albo na rzemieślniczy browar?

Bo moją prawdziwą pasją są mocne alkohole i tym właśnie chciałam się zajmować.

Czy płeć w tej branży ma znaczenie? Czy kobiety mają trudniej? A może łatwiej?

Nie zastanawiam się nad tym. Nie spotykam się z żadnymi przykładami dyskryminacji czy seksizmu. Mam kontakt z profesjonalistami, często także kobietami, dla których liczą się wiedza i kreatywność, a nie płeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *