Wirtualny lekarz

Wirtualny lekarz

– Gabinet telemedyczny przypomina budkę telefoniczną. Jest zbudowany z nieprzezroczystych, dźwiękoszczelnych szyb, w środku znajdują się 20-calowy ekran dotykowy, kamera internetowa, mikrofon oraz urządzenia telemedyczne. Można zbadać ciśnienie czy zrobić EKG – tłumaczy Paweł Sieczkiewicz, jeden z założycieli Telemedi.co, platformy służącej do zdalnych konsultacji z lekarzami.

Bliżej Biznesu:– „Wszyscy mają plan, dopóki nie dostaną w mordę”. Podobno te słowa Mike Tyson’a to pana ulubiony cytat.
Paweł Sieczkiewicz:– Mam jeszcze inne, na przykład: „jak boli, to rośnie”, albo „plecy same się nie zrobią”.

W końcu jest pan dwukrotnym mistrzem Polski w kickboxingu, zawodnikiem MMA. I startupowcem.

To zbieg kilku małych wydarzeń tzw. „Efekt motyla”. Zacząłem programować w wieku 13 lat. Udało się zdobyć kilka zleceń przez internet. Programowałem w PHP dla klientów z Włoch. W liceum pracowałem przy aptekach internetowych.

Co było potem?
Studia. Wybrałem Politechnikę Warszawską, pracowałem przy produkcji aplikacji mobilnych, jeździłem na spotkania branży internetowej, podpatrywałem, jak funkcjonują startupy w USA, Niemczech czy Izraelu. Na jednym ze spotkań w Łodzi poznałem obecnego wspólnika. Po kilku miesiącach założyliśmy spółkę Telemedi.co.

Przychodnia lekarska.
Ale wirtualna. Lekarze przyjmują pacjentów on-line. Porady udzielane są przez telefon, wideo lub na czacie. Obecnie mamy w bazie około 130 lekarzy różnych specjalizacji. W USA takie firmy jak nasza świadczą kilka milionów konsultacji rocznie. Jeśli zależy nam na jednorazowej poradzie, opłacamy dostęp do lekarza w kwocie 39 złotych i wtedy połączymy się z aktualnie dostępnym konsultantem medycznym w ciągu kilku minut. Za 59 złotych możemy wybrać konkretnego specjalistę w dogodnym terminie.

Jakie były reakcje ze strony lekarzy?
Na początku były pewne opory związane chociażby z kwestiami prawnymi. Lekarze nie bardzo wiedzieli czy mogą udzielać konsultacji on-line. W 2015 roku zostało to bardziej uregulowane. W końcu każdy lekarz mniej lub bardziej formalnie udzielał takich konsultacji. Wiemy to z obserwacji. Większość lekarzy dostaje wieczorami telefony od znajomych z prośbę o poradę. Chcieliśmy dać lekarzom zarobić na takich konsultacjach, a pacjentom szybszą poradę bez stania w kolejce.

Jak to działa w praktyce?

Gabinet to jeden z naszych nowych produktów same konsultacje działają tak, że firma ubezpieczeniowa zleca nam, aby lekarz oddzwonił do pacjenta lub pacjent sam umawia się na dowolny termin. Gabinet telemedyczny przypomina budkę telefoniczną. Jest zbudowany z nieprzezroczystych, dźwiękoszczelnych szyb, w środku znajdują się 20-calowy ekran dotykowy, kamera internetowa, mikrofon oraz urządzenia telemedyczne. Można z pomocą lekarza, którego widzimy na ekranie i słyszymy w słuchawkach zbadać ciśnienie czy zrobić EKG. Taka e-konsultacja nie zastępuje zwykłej wizyty, to raczej możliwość sprawdzenia, czy w ogóle powinniśmy stawać w kolejce do specjalisty.

Można wejść do takiego gabinetu z ulicy?

Od 1 lipca będzie to możliwe. Trzy budki zostaną ustawione w placówkach poczty. Można będzie w kilka minut dostać się do internisty czy pediatry. W tej chwili z takich gabinetów korzystają przede wszystkich klienci firm ubezpieczeniowych, które dostarczają taki gabinet w ramach podpisanych umów. To bardzo wygodna opcja dla pracodawcy i pracownika. Ten pierwszy nie musi zmagać się z problemem znikających na całe dnie pracowników, którzy utknęli w kolejce do lekarza. Z punktu widzenia pracownika to tez ułatwienie. Nie musi jeździć po przychodniach, przebywać z chorymi, tylko po to, żeby odczytać wyniki badań.

A kwestia rozliczeń?

W przypadku klientów indywidualnych przy każdym gabinecie będzie pielęgniarka. Potem wprowadzimy opcję zapłaty PayPassem.

Kto korzysta z konsultacji on-line?
Pacjenci z wstydliwymi chorobami, młode, zabiegane mamy, osoby, które chcą potwierdzić diagnozę innego lekarza, Polacy na emigracji, którzy chcą porozmawiać z lekarzem w języku polskim.

Ile pieniędzy zostało zainwestowanych w platformę?

Kwota siedmiocyfrowa na pewno. Pierwszą część aplikacji zrobiliśmy za własne pieniądze, pokazaliśmy efekty naszej pracy hiszpańskiej firmie Telefonica. Postanowili w nas zainwestować. Wyjechaliśmy na roczny program do Pragi. Na miejscu pozyskaliśmy inwestorów indywidualnych, tzw. Anioły Biznesu. Po powrocie zainwestował w nas z kolei znanylekarz.pl. Na początku stawialiśmy na klienta indywidualnego, potem przestawiliśmy się na trochę inny model biznesowy, czyli wspomniane już firmy ubezpieczeniowe. Oferujemy też technologię wirtualnej recepcji dla lekarza, żeby mógł się zająć leczeniem, a nie być recepcjonistką.

Czas, wiedza, pieniądze – co jest najważniejsze, aby odnieść sukces?

To zależy, ile czego posiadamy. Jeśli mamy czas możemy się czegoś nauczyć, jeśli mamy pieniądze możemy kupić czyjeś umiejętności, a jeśli mamy umiejętności to możemy zyskać trochę czasu, bo zrobimy coś szybciej, niż ktoś, kto dopiero się uczy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *