Więcej niż zwykła kawiarnia

Wiemy, że nasi podopieczni mają słabszy od zdrowych ludzi system nerwowy i że mogą szybciej się zmęczyć lub zdenerwować. Nasz program to właśnie przewidział. To będzie terapia przez pracę – mówi prof. Małgorzata Młynarska z Wrocławia, jedna z inicjatorek powstania klubokawiarni Cafe Równik, w której pracować będą osoby niepełnosprawne.

Bliżej Biznesu:– Kim są przyszli pracownicy Cafe Równik?

Prof. Małgorzata Młynarska:– Wszyscy nasi przyszli kelnerzy mają orzeczenia o niepełnosprawności w różnych zakresach, mają zespół Downa, upośledzenie umysłowe, autyzm lub zespół Aspergera. Taki dobór grupy to nie przypadek. Osoby z autystycznymi objawami działają schematycznie, dokładnie, a nawet perfekcyjnie, ale brakuje im empatii i poczucia humoru. Osoby z upośledzeniem umysłowym, szczególnie z zespołem Downa są bardzo bogate emocjonalnie, kontaktowe i bardzo zmotywowane do tworzenia relacji, ale brakuje im zdolności organizacyjnych, mają kłopoty z trwałym zapamiętywaniem zadań. Te cechy uzupełniają się i tak zorganizowana grupa tworzy głębokie więzi. W naszej grupie tak jest.

Ile osób będzie pracować w kawiarni? I ile mają lat?

W grupie są cztery osoby z zespołem Downa, pięć osób z zespołem Aspergera, jedna osoba z upośledzeniem umysłowym i jedna z dysfazją sensoryczną. Wszyscy są pełnoletni.

Jak radzili sobie do tej pory?

Ci, którzy rozpoczęli terapię mowy oraz myślenia we wczesnym dzieciństwie radzili sobie lepiej. Ci, którzy przyszli do nas w późniejszym wieku musieli się trochę dłużej asymilować z grupą, ale ich koledzy są bardzo otwarci i przyjmowali ich z wielką serdecznością.

Pracownicy sami zabrali się za remont lokalu udostępnionego przez miasto. W czasie internetowej zbiórki udało się zebrać 50 tysięcy złotych na prace i zakup wyposażenia. Czy ciężko było zachęcić ludzi w sieci, aby pomogli uruchomić kawiarnię?

Zbiórka pieniędzy bardzo nas zaskoczyła. Ja i pan Tomasz Smereka, jesteśmy pracownikami Uniwersytetu Wrocławskiego, pracujemy w Instytucie Filologii Polskiej. Ja jestem kierownikiem Podyplomowych Studiów Logopedycznych i Neurologopedii. Powiadomiliśmy wszystkich naszych studentów. To samo na pewno zrobili wszyscy podopieczni, ich rodziny i znajomi. Odzew był bardzo duży. Ponad pięćset osób wzięło udział w tej zbiórce.

A kto wpadł na pomysł stworzenia takiego miejsca?

Działamy jako organizacja pozarządowa. Od 1994 roku prowadzimy Stowarzyszenie Twórców i Zwolenników Psychostymulacji, które mieści się przy placu Świętego Macieja 5 we Wrocławiu. Prezesem stowarzyszenia jest moja skromna osoba a wiceprezesem i współpracownikiem jest psycholog dr hab.Tomasz Smereka. Zanim udało nam się założyć i rozwinąć stowarzyszenie, podjęliśmy trud tworzenia metody terapeutycznej rozwijającej mowę i myślenie. Pierwsze założenia powstały w 1990 roku. Od tamtej pory ciężko pracowaliśmy nad metodą, która wtedy miała długą nazwę: psychostymulacyjna metoda kształtowania i rozwoju mowy oraz myślenia. Głównym założeniem było włączanie całego ciała dziecka do nauki mowy, rozwijanie rozumienia. Realizowanie tych zadań oparte było na zabawie. W tamtym czasie (1994-1998) do terapii naszą metodą włączyli się mali chłopcy, dziś pełnoletni mężczyźni, przyszli pracownicy „Cafe Równik”. W grupie tych, którzy wtedy rozpoczęli terapię mowy i myślenia metodą Dyna- Lingua M.S. (nazwa własna metody przyjęta w 2004 r) byli: Piotr Lewandowski, Marcin Pękała i Jakub Nowak. Piotr i Marcin mieli po cztery lata, a Kuba był sześciomiesięcznym niemowlakiem. W kolejnych latach dołączyły kolejne osoby: Fabian Drohomirecki rozpoczął pracę z nami w 2000 roku, miał wtedy już dziesięć lat. W tym samym okresie dołączył malutki kilkumiesięczny Michał Topczewski. Dziesięć lat temu zaczął do nas przyjeżdżać aż z Warszawy kilkunastoletni Janek Ciechomski. Kolejni to: Albert Gątnicki  i Piotr Rymko, którzy wtedy byli kilkuletnimi chłopcami.

I co się z nimi działo?

Wszyscy integrowali się ze sobą, wykonywali ćwiczenia pamięci słownej, wyobraźni i myślenia. Byli coraz bardziej otwarci na ludzi, chętnie wychodzili do teatru, filharmonii lub muzeum. Dwa lata temu do grupy dołączyła trójka nowym uczestników. Byli to: osiemnastoletni Jacek Doroszuk i dwie, też osiemnastoletnie koleżanki: Andżelika Kocik i Ola Zoi Tsitini. Te osoby stanowią formalną grupę, która w 2017 roku ukonstytuowała się w związku z grantem, który Stowarzyszenie otrzymało na szkolenie przyszłych kelnerów. Na co dzień ta grupa liczy około piętnastu osób.

Jak wyglądało szkolenie przyszłych kelnerów?

Starania o grant były poprzedzone wnikliwą analizą umiejętności werbalnych, pozawerbalnych, manualnych i mentalnych naszych podopiecznych. Wyjeżdżaliśmy z nimi (bez rodziców) na letnie turnusy, na których odbywała się sprzedaż książek i rękodzieła. Nasza ekipa każdego roku była coraz sprawniejsza w handlowaniu tymi przedmiotami. Intensywnie ćwiczyliśmy z nimi umiejętności konwersacyjne i z każdym miesiącem ich mowa oraz myślenie były na coraz wyższym poziomie. W lecie 2016 roku obserwując ich podczas stolikowej sprzedaży w Lądku Zdroju zdecydowaliśmy, że będziemy ich szkolić w zawodzie kelnerskim. Złożyłam wniosek o grant z funduszu UE na innowacje społeczne pt. „Akcja Inkubacja” i po kilku miesiącach oczekiwania otrzymaliśmy pozytywną decyzję  o przyznaniu środków na realizację projektu. Szkolenie rozpoczęło się we wrześniu 2017 roku i składało się z części wykładowej (130 godzin) i części praktycznej  w restauracjach ( 96 godzin). Wszyscy zdali egzamin praktyczny uzyskując dużą liczbę punktów. Ten projekt to nie przypadek, lecz zwieńczenie naszej dwudziestoparoletniej pracy terapeutycznej w postaci ostatniego etapu rozwoju, czyli aktywizacji zawodowej naszych podopiecznych.

Jak narodziła się nazwa? I co oznacza?

W pracę nad nazwą włączyła się siostra naszego podopiecznego Kuby, Ewelina Nowak i przeprowadziła profesjonalne badania marketingowe (pracuje w tej branży). Było kilka propozycji w tym „Cafe Port”, ale „Cafe Równik” zdecydowanie wygrało. Pytanie co oznacza nazwa „Cafe Równik” ma wiele odpowiedzi. Pierwsze skojarzenie najczęściej powtarzane to przywoływanie słów typu: równy lub równość. Co ma oznaczać: równy dostęp do edukacji, pracy, rozrywki. Równość w naszym rozumieniu jest przeciwieństwem dyskryminacji lub nietolerancji. Jednak o wiele ciekawsze i dobrze wyjaśniające naszą ideę jest kojarzenie nazwy „Cafe Równik”z terminem geograficznym. Tak, jak równik łączy półkulę północną z południową, tak „Cafe Równik” ma połączyć sprawnych z niepełnosprawnymi na różnych płaszczyznach. Równik w znaczeniu geograficznym to granica, na której południe styka się z północą, a ziemia w tym miejscu ma największy obwód. Metafora zawarta w nazwie „Cafe Równik”to bardzo długa linia łącząca dwa światy: słabszych i silnych, dająca olbrzymią przestrzeń na spotkania, rozmowy, relacje a może nawet trwałe związki. Idąc dalej tym tropem, stwierdzamy, że na równiku jest najgoręcej, tak jak gorąca ma być atmosfera tego miejsca.

Do kogo skierowane jest to miejsce?

Ludzie tworzący „Cafe Równik” i bywający tam jako goście będą się kierować zasadą równowagi i unikania skrajności. W „Cafe Równik” rozwój będzie zrównoważony, czyli ćwiczenie umiejętności komunikacyjnych osób niepełnosprawnych będzie się odbywało przez pracę. Równe linie liter, kreski w logo symbolizują: prostolinijność i stałość w relacjach i uczuciach. Ta symbolika w „Cafe Równik” wyrazi się w spokojnym, nieco zwolnionym  tempie pracy, nie z powodu lenistwa, ale z troski o komfort psychiczny pracowników i gości, czyli bez wzlotów i upadków.

Jak wyglądały poszukiwania lokalu? Remont? Jak długo to wszystko trwało?

Urząd Miasta od początku bardzo życzliwie zareagował na naszą prośbę o dzierżawę lokalu na klubokawiarnię. Były różne propozycje, ale zdecydowaliśmy o przyjęciu lokalu przy ul. Jedności Narodowej 47 we Wrocławiu. Atutem tego lokalu jest bliskość ośrodka terapeutycznego przy pl.Św. Macieja, którego rola w tym projekcie będzie bardzo duża. Nasi podopieczni będą nadal uczestniczyć w intensywnej terapii mowy oraz myślenia ukierunkowanej na zajęcia, które na co dzień będą wykonywać. Będziemy czuwać nad ich komfortem psychicznych i  w razie potrzeby od razu pomagać.

Jakie były reakcje rodziców?

Rodzice naszych podopiecznych, poznali się bliżej i zintegrowali wokół tego zadania. Nie było tak od początku. Gdy mówiłam im o tej koncepcji to przytakiwali, byli zainteresowani, ale była to aktywność obserwacyjna. Myślałam czasami czy nie będzie tak, że organizacja tego miejsca pozostanie nasza sprawą. Kontynuowałam jednak ten program. Zdecydowaną zmianę zauważyłam jesienią 2017 roku, kiedy młodzież była na praktykach w restauracji. Przychodzili tam rodzice naszych podopiecznych i obserwowali swoje dzieci. Dość prędko zauważyli, że umieją coraz więcej. Na ich wielkie zaangażowanie nie musiałam długo czekać. Każdego dnia kolejny rodzic deklarował swoją pomoc w realizacji naszego wspólnego marzenia. Bardzo szybko uaktywniły się kolejne osoby. Dzięki pracy Eweliny Nowak i jej kolegów powstał piękny, ujmujący i oddający nasz klimat filmik, który jest w internecie. Rozpoczęliśmy zbieranie środków na wspieram.to, które zakończyło się sukcesem, bo zebraliśmy 57 tysięcy złotych. W tym czasie trwał już remont wykonywany rękami rodziców i kilku naszych chłopaków.

Jak będzie wyglądać Cafe Równik? Co znajdzie się w ofercie?

Chcemy, aby to było miejsce spotkań ludzi, którzy chcą żyć chwilą i dla których każdy człowiek ma wielką wartość.

Czy Wrocław jest gotowy na uruchomienie takiego miejsca?

W trakcie praktyki w restauracjach Verona i Agawa robiliśmy badanie ankietowe. Wykazało ono wysoki poziom tolerancji związany z osobami niepełnosprawnymi. Rozmowy bezpośrednie z gośćmi potwierdzały te opinie. Nie wiemy, jak będzie z postawami ludzi, którzy zechcą nas odwiedzić. Wiemy, że my będziemy robić bardzo dużo w tym kierunku, aby zmienić myślenie na temat osób niepełnosprawnych intelektualnie. W tym zakresie szykujemy dla gości różne niespodzianki.

Wiemy z wywiadów, że przyszli kelnerzy znają nazwy kieliszków, wiedzą co i gdzie się kładzie, po której stronie się staje. A co z umiejętnością radzenia sobie z trudnymi klientami, czy na takie przypadki przyszli pracownicy również musieli zostać przygotowani?

W trakcie praktyki robiliśmy kilka prowokacji, które miały sprawdzić, jak zareagują nasi przyszli kelnerzy na dziwne zachowania gości. W większości przypadków dobrze sobie z tym poradzili. Wiemy, że nasi podopieczni mają słabszy od zdrowych ludzi system nerwowy i że mogą szybciej się zmęczyć lub zdenerwować. Nasz program to właśnie przewidział. To będzie terapia przez pracę. Nasi podopieczni będą mieć asystenta lub kogoś z grona terapeutycznego blisko siebie. Będziemy im pomagać, gdy taka pomoc będzie potrzebna, ale nie będziemy ich wyręczać i „rozkładać parasola”, gdy będą sobie radzić. Bliskość ośrodka terapeutycznego będzie dla nas dużym oparciem w trudniejszych momentach, których absolutnie nie wykluczamy. Liczymy się z tym, że niektórym ta pomoc będzie potrzebna stale.

Czy Cafe Równik może zmienić mentalność ludzi, którzy do tej pory byli uprzedzeni do tego typu miejsc? Mówiąc w skrócie – czy może nauczyć ludzi tolerancji?

Odpowiadam dwa razy tak!

Kiedy zaplanowane jest otwarcie kawiarni?

Planujemy otwarcie na połowę kwietnia 2018 roku. Zapraszamy wszystkich do nas. Nawet gości z pieskami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *