Wałbrzych w butelce
Home / Mój biznes / Wałbrzych w butelce

Wałbrzych w butelce 6

– Naszymi misjonarzami w pierwszej kolejności byli mieszkańcy regionu, którzy przyjeżdżali na święta czy wakacje, przychodzili i kupowali alkohol, a potem wracali do siebie – do innego miasta, albo kraju. Kawałek Wałbrzycha krąży po świecie. To wspomnienia zakorkowane w butelce  – mówi Dariusz Gustab, wałbrzyski przedsiębiorca, który postawił na regionalne trunki.

Bliżej Biznesu:– „Sztygarówka” powstała jako pierwsza?

Dariusz Gustab:– Tak, to prawda. Ten alkohol nawiązuje do naszej tradycji górniczej. „Sztygarówka” występuje w trzech odmianach, które różnią się zawartością alkoholu – 40 proc., 50 proc. i 60 proc. To wódka o czarnym kolorze, w jej składzie jest m.in węgiel. Raczej jest to alkohol dla panów.

A dla pań?

Zdecydowanie „Księżna Daisy”. Po uruchomieniu produkcji „Sztygarówki” pojawiły się pytania ze strony pań, czy zaczniemy wytwarzać coś z myślą o nich? Coś bardziej delikatnego, kobiecego. I tak powstał likier o smaku pomarańczy i zawartości 32 procent alkoholu. To jest ukłon w stronę kobiet.

Tym razem to nie jest czarny trunek.

Jest pomarańczowy, z pozłacaną etykietą. Gustowny i dostojny, jak arystokratka Księżna Daisy, która organizowała bale słynne na całą Europę. To historyczna postać, która zamieszkiwała Zamek Książ w Wałbrzychu.

A „Złota Wałbrzyska”?

Ten trunek, jak łatwo się domyślić, nawiązuje z kolei do złotego pociągu, który miał zostać zakopany na 65. km trasy kolejowej Wrocław – Wałbrzych. „Złota Wałbrzyska” jest zmodyfikowaną wersją staropolskiej przepalanki. Jej wygląd jest efektowny, bo w środku znajdują się płatki 24-karatowego złota.

No i wreszcie „Muflonówka Sudecka”

Na etykiecie widzimy muflona. Jest to zwierzę, które żyje w Sudetach, jest symbolem naszego regionu. W produkcji tej wódki używamy ziół i owoców leśnych, które występują w okolicy.

Chce pan promować w ten sposób region?

Nasz region nie jest wykorzystany turystycznie i marketingowo, a do tego brakuje nam mocnych produktów regionalnych. Górale mają oscypek, a my? Nasi rodzice zjechali na Ziemie Odzyskane po wojnie i trudno tu szukać  kultury czy tradycji regionalnej. Niewiele dostaliśmy w spadku. Staram się nawiązywać do pewnych tradycji. Kiedyś była u nas produkcja alkoholu, wytwarzano likiery i piwo. Po tamtym okresie zostały tylko stare zdjęcia przedwojenne.

Co pan robił wcześniej?

Zanim zająłem się wytwarzaniem smakowych wódek i uruchomiłem sklep ze zdrową żywnością, byłem wydawcą lokalnej gazety, organizowałem imprezy masowe. Miałem już spore doświadczenie zawodowe. Najlepiej czuję się w marketingu, dlatego też studiowałem zarządzanie, marketing, kreatywność w biznesie.

Gdzie w tym wszystkim gorzelnictwo?

To bardziej hobby. Ja czuje się amatorem w tej dziedzinie, dlatego od początku wiedziałem, że muszę postawić na odpowiedni zespół profesjonalistów. Uruchomienie takiego biznesu to nie jest łatwa sprawa. Trzeba wejść w tę branżę, poczuć ten klimat.  Znam osoby, które zaryzykowały w biznesie i potraciły nawet mieszkania. Ta zabawa może się przykro skończyć, jeśli nie ma się wiedzy. Nie wystarczy dostać 20-30 tysięcy złotych z Urzędu Pracy, coś tam dodatkowo pożyczyć i już mamy biznes. Trzeba mieć też odpowiedni kapitał i zapomnieć o ośmiogodzinnym dniu pracy.  A jak się człowiek poświęca całe dnie i noce, to zdarzają się potem rozwody, depresje, zawały. Można popłynąć, nie tylko finansowo.

Jak zacząć taką produkcję?

Najważniejsze, to zabezpieczyć się patentami. Ja nie zaczynam produkcji, jeśli nie mam świadectwa patentowego. Trzeba zatrudnić dobrego prawnika, technologa. Dobrze przygotować się logistycznie i marketingowo, a przede wszystkim mieć wizję i cel do osiągnięcia w określonej perspektywie czasu. Szybko uczyć się działać w tej branży, bo ta przestrzeń wypełniona jest rekinami biznesu.

I co dalej?

Nie mogę wszystkiego zdradzić, ale generalnie wiele osób przejmowało po sobie pałeczkę, aż powstało pięć próbek, każdego nowego trunku, który przekazaliśmy do degustacji. Klienci próbowali, nie wiedząc, co to jest. Zadawaliśmy im 3-5 pytań. Odpowiedzi dały nam obraz, co trzeba zmienić, poprawić, w którą stronę pójść.

A potem?

Dobranie odpowiedniej butelki, projektowanie etykietki. To nie są produkty masowe, powstają limitowane partie, według specjalnych receptur. Wódki smakowe, produkowane są na bazie wysokiej jakości spirytusu neutralnego, który jest kilkakrotnie destylowany. Pozostałe składniki są tworzone z owocowych i ziołowych maceratów. Są etapy maceracji, nastawów i leżakowania, a na końcu ręcznego rozlewania. Nie ma sztucznych barwników, dzięki temu powstają wyśmienite trunki dla koneserów.

A urzędnicy jak podchodzili do pana biznesu?

U nas brakuje odpowiedniej kultury urzędniczej. Człowiek musi wszystkiego nauczyć się sam, nauczyć też urzędników. Obecna kultura urzędników w podejściu do małych i średnich przedsiębiorców to dalej myślenie i działanie jak w komunie: liczne kontrole i kary zamiast współpracy i partnerstwa. Miałem raz sytuację, kiedy pani urzędniczka mnie zapytała, czy moje produkty są regionalne? Odpowiedziałem, że nie, bo nie spełniamy wymogów prawnych np. 50 lat tradycji. Na co ona szybko dodała, że to szkoda, bo ma wytyczne, żeby szczególnie kontrolować te regionalne. No ludzie! Ręce opadają. Ja jestem na rynku od kilkunastu lat, przeszedłem już setki różnych kontroli, a tutaj takie podejście. W wielu krajach byłego bloku socjalistycznego zaszły poważne zmiany, a w Polsce urzędnicy dalej widzą swoją rolę jedynie w kontrolowaniu i nakładaniu kar.  Ale była też pozytywna historia, kiedy urzędnik zadzwonił w sprawie patentu i doradził, żebym wniósł pewne poprawki w zgłoszeniu. Inaczej doszłoby do kolizji z produktem zgłoszonym wcześniej do opatentowania przez czeskiego przedsiębiorcę. Zrobiłem, jak podpowiedział, dostałem patent. Piękna i rzadka postawa u polskich urzędników.

A nie łatwiej byłoby produkować piwo?

Dariusz Gustab - Gorzelnik z Wrocławia

Dariusz Gustab – Gorzelnik z Wrocławia

To prawda, gorzelnictwo rzemieślnicze na pewno jest trudniejszą branżą. Bardziej wymagającą i delikatną. Większość polmosów nie jest zainteresowana tak małym segmentem rynku dla jakiego my wytwarzamy. Nie opłaca im się czekać miesiącami  na trunki, które powstają w mikro skali. Tu nie produkuje się miliona butelek w ciągu godziny. Jest nawet problem z nabyciem etykietek, butelek i nakrętek. Drukarniom, które zajmują się produkcją pozłacanych etykiet nie opłaca się współpracować z niewielkimi firmami. Oni produkują na miliony butelek. Inny problem, że wyroby na składnikach naturalnych wciąż są porównywane do tych wytwarzanych na sztucznych barwnikach, polepszaczach smaku i koloru. Często spotykam się z pytaniem czemu ta wódka taka droga? Przecież wódka to wódka, a w marketach jest dużo taniej. Jeżeli ktoś tego jeszcze nie potrafi zrozumieć to oznacza, że jeszcze nie dorósł do naszych produktów.

Trzeba się namęczyć, żeby rozkręcić taki biznes.

Ale jaka jest satysfakcja, kiedy produkt zaczyna krążyć po świecie! Naszymi misjonarzami w pierwszej kolejności byli mieszkańcy regionu, którzy przyjeżdżali na święta czy wakacje, przychodzili i kupowali alkohol, a potem wracali do siebie – do innego miasta, albo kraju. „Sztygarówka” dotarła daleko poza Europę. Potem wracali na kolejne święta i kupowali kolejną butelkę. Kawałek naszego regionu krąży po świecie. Te wspomnienia ludzi zakorkowane w butelce stoją gdzieś w barku w Australii, USA, Anglii . Po regionalny alkohol przychodzą byli mieszkańcy, ale też turyści, którzy chcą mieć pamiątkę. Są też koneserzy. Szczerze? Nie chciałbym być gościem w ich w domu. Opowiadają, że mają po 300 butelek wyjątkowych trunków. Ale to wszystko jest za szkłem i nie można tego dotknąć. To jest przykre dla gości. Tylko patrzeć na wspaniałe trunki.

Pana ulubiony trunek?

Chyba „Muflonówka”, ale lubię też „Księżną Daisy”. Wódkę „Szytagrówkę” pije się duszkiem, dwie pierwsze raczej degustuje. Wkrótce pojawi się kolejny trunek, wytworzony na podstawie receptury z 1762 roku. To będzie alkohol historyczny, mocno związany z Wrocławiem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites