Tworzy plakaty z liniami komunikacji miejskiej

– Zaczynam pracę od czytania podstawowych informacji na temat komunikacji w danym mieście, oglądam zdjęcia stacji, przystanków. Czytam opinie na blogach podróżniczych, staram się wyszukać jakieś ciekawostki. Sprawdzam, czy dostępne są aktualne schematy, czy sieci są w trakcie rozbudowy. Praca nad przygotowaniem jednego plakatu zajmuje od kilku godzin do kilku dni – opowiada Anna Wajs, założycielka Moje Metro – ulubione miasta na plakatach.

Bliżej Biznesu:– Jakie jest pani ulubione miasto na plakacie?

Anna Wajs:– Są dwa takie miasta. Nowy Jork, bo był pierwszy i chyba najbardziej pracochłonny. Drugim miastem jest mój rodzinny Wrocław. Choć metra nie mamy, siatka połączeń tramwajowych i autobusowych pięknie prezentuje się na plakacie. Jestem wielką, lokalną patriotką, więc nie mogło zabraknąć mojego miasta.

Jak narodził się pomysł tworzenia plakatów z liniami komunikacji miejskiej?

Od zawsze lubię plakaty, a te w moim domu projektuję sama. Są jednym z najprostszych sposobów na zmianę wnętrza i mogą wiele powiedzieć o jego mieszkańcach. Na moich ścianach wiszą plakaty z cytatami z ulubionych piosenek reggae, z naszym psem i piłką nożną, którą wszyscy uwielbiamy. Największa ściana w domu długo czekała na zagospodarowanie. Chciałam, aby pokazywała nasze zamiłowanie do podróży. W trakcie wymarzonego wyjazdu do Nowego Jorku olśniło mnie. Uwielbiam duże miasta, szwendanie się ulicami, podróże komunikacją miejską, w tym przede wszystkim metrem. A nowojorskie metro jest szczególne. Można w nim spotkać ludzi z całego świata, usłyszeć wszystkie języki, na stacjach występują cudowni artyści. Właśnie ta atmosfera mnie natchnęła. Po powrocie zaczęłam żmudną pracę nad schematem nowojorskiego subwaya.

Jak wyglądała praca nad pierwszym plakatem? Skąd wzięła pani niezbędne informacje do stworzenia takiego obrazu?

Zależało mi, żeby mój plakat jak najbardziej przypominał oryginalny plan metra. Przywiozłam z podróży mapy oraz korzystałam z licznych schematów dostępnych w Internecie. Moje plakaty przedstawiają sam „szkielet”: linie metra z zaznaczonymi stacjami. Lubię ich minimalistyczną formę, dzięki której pasują do różnych wnętrz.

W którym momencie poczuła pani, że to może być pomysł na biznes?

Tak naprawdę natchnęli mnie do tego odwiedzający nas znajomi. Pierwszych sześć plakatów w końcu pojawiło się na centralnej ścianie domu i zwracały uwagę gości. Kilka razy padło pytanie, czy nie myślałam, aby „wyjść” z tymi projektami, stworzyć własną markę. Rok wcześniej rzuciłam pracę w korporacji, przez ten czas współpracowałam z kilkoma polskimi markami. Pomyślałam, że to idealny moment, aby spróbować stworzyć coś własnego.

Jak obecnie wygląda praca nad plakatami? Ile czasu zajmuje stworzenie jednego obrazu? Skąd czerpie pani wiedzę na temat komunikacji miejskiej danego miasta?

Zawsze staram się znaleźć „natchnienie” zanim przystępuję do pracy. Dlatego na początku wybierałam miasta, w których sama byłam i mogłam odczuć, jak podróżuje się tam metrem. Z biegiem czasu pojawiły się prośby o schematy miast, o których nie miałam pojęcia. Zaczynam pracę od czytania podstawowych informacji na temat komunikacji w danym mieście, oglądam zdjęcia stacji, przystanków. Czytam opinie na blogach podróżniczych, staram się wyszukać jakieś ciekawostki. Sprawdzam, czy dostępne są aktualne schematy, czy sieci są w trakcie rozbudowy. Praca nad przygotowaniem jednego plakatu zajmuje od kilku godzin do kilku dni. Wszystko zależy od złożoności schematu czy schematów komunikacji w danym mieście.

Tworzy pani plakaty linii komunikacji miejskich nie tylko dużych, europejskich miast. Są też Sosnowiec, Zamość, a nawet Brzeg. Czy mniejsze miejscowości mogą być atrakcyjne na takim plakacie? Co z miastami, w których nie ma ani metra, ani tramwajów?

Mniejsze miasta powstają na prośbę klientów. Zazwyczaj mieszkają już w wielkich aglomeracjach, ale kochają swoje rodzinne miasta i chcą mieć ich cząstkę w swoim wnętrzu. Doskonale ich rozumiem. Jestem szczęściarą, bo mieszkam w mieście, które kocham najmocniej (uśmiech). Jeśli kiedyś ktoś poprosi o miasto, w którym nie będzie ani metra, ani autobusów, ani tramwajów, może stworzę plakat z siatką ulic?

Ile projektów stworzyła pani do tej pory?

W komputerze, w folderze „miasta”, mam 35 projektów. Nie wszystkie miasta trafiły do sklepu internetowego. Część z nich była tworzona na indywidualne zamówienie osób prywatnych lub firm. Do tego na początku lutego zaprojektowałam kilka zupełnie innych plakatów. Są cytaty o podróżach i grafiki, które każdy miłośnik podróży mógłby zawiesić na swojej ścianie. Zapoczątkowałam też serię „My heart belongs to…”, na której przedstawiam miasta w ich prawdziwym kształcie i wplatam w nie schematy komunikacyjne. Bardzo ją lubię. Z okazji Dnia Kobiet pojawiła się miniseria plakatów z motywami podróżniczymi i bardzo kobiecymi. Właśnie policzyłam, że w sklepie internetowym dostępnych jest 37 projektów.

Kto najczęściej kupuje pani plakaty? Kim są klienci? Czy są to podróżnicy, czy raczej lokalni patrioci?

Myślę o dwóch głównych grupach: miłośnikach podróży oraz lokalnych patriotach zakochanych w swoich miastach. Wraz z rozwojem sieci tanich linii lotniczych coraz więcej podróżujemy, więc pierwsza grupa cały czas się powiększa. W drugiej grupie znajdują się osoby, które opuściły swoje rodzinne miasta, ale te nadal są im bliskie oraz takie, które mieszkają w swoich ukochanych miejscach. W obu tych grupach znajdują się klienci, którzy cenią polskie produkty i niebanalne projekty.

Te osoby kupują plakaty dla siebie, czy na prezent?

Szacuję, że około 30 procent zamówień to są prezenty. Mam wielu klientów, którzy chcą swoich bliskich obdarować wyjątkowym, nietuzinkowym prezentem. Bardzo lubię, gdy opisują mi później reakcje obdarowanych osób. Tak samo cieszą pozytywne opinie i zdjęcia moich plakatów na ścianach klientów. Daje mi to ogromną radość i napędza do działania.

Ile kosztuje jeden plakat?

Najmniejszy plakat, w formacie A4 kosztuje 39 złotych, największy – 50×70 cm, 79 zł. Oczywiście istnieje możliwość przygotowania plakatu w innym, wybranym przez klienta formacie. Mogę zdradzić, że na fanpage’u marki na Facebooku często pojawiają się promocje (uśmiech).

Czym się pani wcześniej zajmowała?

Z wykształcenia jestem politologiem, ale pracowałam w banku, a po urodzeniu dzieci, jako fotograf. Mój ostatni etat to dział marketingu w korporacji zajmującej się dystrybucją sprzętu IT i oprogramowania.

Dlaczego zdecydowała się pani rzucić pracę w korporacji?

Powodów odejścia było kilka. Przede wszystkim brakowało mi czasu dla dzieci. Kiedy wracałam późnym popołudniem, zastawałam pusty dom. Mąż w tym czasie był już z dziećmi na popołudniowych zajęciach. Spotykaliśmy się dopiero wieczorem. Do tego, po jakimś czasie zaczęła nużyć mnie powtarzalność zadań, nie widziałam dla siebie możliwości rozwoju. Podjęłam ryzykowną decyzję, ale nigdy jej nie żałowałam.

Nie bała się pani, że ten biznes nie wypali?

Rezygnując z etatu, nie miałam nawet pomysłu, co będę dalej robić. Przez pewien czas współpracowałam z kilkoma polskimi markami. Pomysł na Moje Metro pojawił się niewiele ponad rok temu. Oczywiście, że się bałam i nadal się boję. Wciąż jestem na początku drogi, ale mocno wierzę w ten projekt i wreszcie czuję, że robię to, co sprawia mi radość.

Patrząc na plakaty, które miasto pani zdaniem, jest najlepiej skomunikowane?

Metro w Barcelonie uznawane jest za jeden z najlepiej zorganizowanych systemów podziemnej kolei na świecie. Co ważne dla turystów, przy większości najważniejszych atrakcji miasta znajduje się stacja metra. Najwięcej stacji i linii metra znajdziemy w Nowym Jorku. Świetnie zorganizowany jest również Paryż. Sama lubię też rozwiązanie niemieckie, gdzie metro, czyli U-Bahn jest połączone z kolejką naziemną S-Bahn. W wielu miastach rozwiązania komunikacyjne zachęcają, by auto zostawić pod domem.

Jakie miasta planuje pani jeszcze przenieść na plakat?

W ostatnich zapytaniach często pojawiają się miasta azjatyckie: Tokio, Hong Kong, Kyoto. Z polskich miast na pewno muszą pojawić się Kraków i Trójmiasto. Jestem pewna, że klienci zaskoczą mnie ciekawymi pomysłami. Chcę rozwijać serię „My heart belongs to…” oraz plakaty z cytatami podróżniczymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *