Sztuka rozwiązywania sporów, czyli o mediacji w biznesie

szkolenie dla mediatorów sądowych

Jedna strona się ukrywa, bo nie ma pieniędzy. Myśli sobie: trudno niech mnie poda do sądu, jeszcze 3 lata będą mieć spokoju, bo tyle potrwa, zanim zapadnie prawomocny wyrok. Druga strona: co ja mam zrobić, on nie płaci, a mój biznes zaraz się zawali. Mediator nie mówi, co obie strony mają zrobić, ma zmusić do myślenia – mówi Krzysztof Kuchciak, prawnik, mediator, wykładowca prawa mediacji na UJ w Krakowie.

Można rozwiązać spór w biznesie nie idąc do sądu?
Oczywiście. Przykład: sprawa między przedsiębiorcą prowadzącym działalność gospodarczą, a spółką prawa handlowego. Chodziło o zapłatę 120 tysięcy złotych. Udało się dojść do porozumienia dzięki mediacji.

Jak doszło do takiego sporu?
Opóźnienie wynosiło prawie rok. Pieniądze zalegała spółka prawa handlowego. 120 tysięcy dla przedsiębiorcy, który pracuje na własny rachunek to ogromna kwota. Czasami być albo nie być w biznesie. On próbował się porozumieć, ale to kończyło się tym, że firma, która była zobowiązana do zapłaty unikała kontaktu, przekładała spotkania, obiecywała, że zapłaci, ale tego nie robiła. W końcu ten przedsiębiorca nie wytrzymał i chciał pójść do sądu. Przez przypadek przyszedł do mnie poradzić się, ile to będzie kosztować, jak to będzie wyglądać. Powiedziałem mu, że ja takimi sprawami się nie zajmuje, ale mogę pomóc w sposób alternatywny, jako mediator. Zgodził się.

Jaka to była branża?
Budowlana. Przedsiębiorca był podwykonawcą, spółka wykonawcą. Co do kwoty nie było wątpliwości, podobnie jak do jakości wykonania zlecenia. Tu problemem była kwestia braku pieniędzy.

Sytuacja patowa.
Pozornie. Czasami trzeba sięgnąć gdzieś głębiej, a nie tylko do pieniędzy. Oczywiście, gdyby dzisiaj ktoś chciał odzyskać 120 tysięcy złotych, a druga strona odpowie: no nie mam, no to mamy pat. I co możemy zrobić? Nic. Ale kiedy usiądziemy i zaczniemy szukać rozwiązania to okaże się, że można zejść z odsetek karnych, można zaległą kwotę rozłożyć na raty, można rozliczyć się barterowo. Nagle się okazuje, że dłużnik ma pojazd, którego może użyczyć, przekazać, a potem odliczyć od zaległej kwoty. Może też odpracować część kwoty. Trzeba poszukać rozwiązań, które będą satysfakcjonujące dla obu stron. Takie rozwiązania są niemożliwe do zaproponowania przez sąd. W sądzie jest prosta sprawa: masz zapłacić albo nie. To jest sytuacja wygrany – przegrany. W mediacji dążymy do wyniku wygrany – wygrany.

Dlaczego przedsiębiorcy tak rzadko korzystają z mediacji?
Brakuje świadomości istnienia takiej drogi, jej mocy prawnej i korzyści jakie daje. Jedna strona się ukrywa, bo nie ma pieniędzy. Myśli sobie: trudno niech mnie poda do sądu, jeszcze 3 lata będą mieć spokoju, bo tyle potrwa, zanim zapadnie prawomocny wyrok. Druga strona: co ja mam zrobić, on nie płaci, a mój biznes zaraz się zawali. Mediator nie mówi, co obie strony mają zrobić, ma zmusić do myślenia.

A emocje?
Bywają ogromne, szczególnie jeśli ktoś zlecał pracę mając problemy finansowe. Jeszcze większe emocje są w przypadku spraw rodzinnych.

Mowa tu o konflikcie czy sporze?
W konflikcie mamy do czynienia bardziej ze sferą emocjonalną, kiedy dotyczy to jednak naszych bezpośrednich relacji, a w przypadku sporu niekoniecznie jesteśmy zaangażowani emocjonalnie. Spory o pieniądze nie są zazwyczaj sporami emocjonalnymi. Chociaż biznes dla człowieka prowadzącego interes może być osobisty.

Tacy dwaj przedsiębiorcy siedzący naprzeciwko traktują siebie jak wrogów?
Tak, dlatego trzeba im uświadomić, że są partnerami, że przecież razem prowadzili biznes i teraz w tej trudnej sytuacji też nimi są. Na początku są duże skoki adrenaliny, agresji, padają wulgaryzmy. Niektóre słowa nie nadają się do zacytowania. Najważniejsze, żeby wyciszyć emocje i przekierować energię na szukanie rozwiązania. Na szczęście przedsiębiorcy to zazwyczaj ludzie zadaniowi, oni chcą załatwić konkretne problemy.

Ile zajmuje dogadanie się dwóch przedsiębiorców z udziałem mediatora?
Różnie, ale w przypadku spraw gospodarczych dzieje się to dość szybko. Czasami wystarczy jedno dwugodzinne spotkanie i jest ugoda. Warto podkreślić, że mediacja jest wielokrotnie tańsza, niż proces sądowy. Na przykład: przy kwocie sporu 100 tysięcy złotych strony zapłacą jedynie po 500 złotych wynagrodzenia dla mediatora. Jeśli chcieliby skorzystać z drogi sądowej to opłaty sądowe i koszty pełnomocnika sięgną kilkunastu tysięcy złotych za jedną instancję.

I co się dzieje po zawarciu ugody z pomocą mediatora?
Bardzo ważne jest to, że taka ugoda złożona w sądzie razem z protokołem sporządzanym przez mediatora, jest zatwierdzana przez sąd bez żadnego procesu i ma taką samą moc jak wyrok sądowy. Jeżeli druga strona nie będzie realizować postanowień, a ugoda jest zarejestrowana można pójść do komornika i zażądać zrealizowania całości kwoty egzekucji.

Zdarzają się takie historie?
Zazwyczaj strony realizują postanowienia zawarte w ugodzie, ale zdarzają się takie historie, że idzie się z ugodą do komornika. Inna ważna sprawa: w tej chwili przy składaniu pozwu wymogiem jest wykazanie, czy się próbowało w alternatywny sposób rozwiązać spór. W każdym pozwie sądowym o zapłatę trzeba wskazać, czy się próbowało mediacji. A jeżeli nie, trzeba wykazać, dlaczego nie? Czasem sąd kieruje sprawę do mediacji.

A sprawy rodzinne?
To są dużo trudniejsze sprawy, ale też można się dogadać. Zazwyczaj jest ogromny brak wiary w możliwość porozumienia. Tutaj są duże konflikty. Padają często słowa w stylu: z nią, nim nie da się rozmawiać. Są rodziny, które korzystają z pomocy mediatora raz na rok, dwa lata, bo te konflikty rodzinne nawracają.

Co jest najtrudniejsze w tego typu sprawach?
Zdarza się, że współmałżonek nie chce się dogadać, a jedynie odegrać na mężu czy żonie za to, że małżeństwo się rozpadło. To jedna z największych inwestycji emocjonalnych. I niepowodzenie w tej materii bardzo boli. Rozgrywanie rozwodów dzieckiem jest ogromnym problemem, normą. Którakolwiek strona by nie wygrała i tak będzie czuła się pokrzywdzona, a sąd będzie niesprawiedliwy. Jeśli sami podpisali porozumienie w czasie mediacji, wyrazili zgodę i wynegocjowali warunki, nie ma poczucia krzywdy, bo nie było obowiązku podpisania ugody.

Czego nie wolno robić w czasie mediacji?
Na szkoleniu mediatorów czasami pytam, dlaczego niektórzy prawnicy nie nadają się na mediatorów? Bo widzą konkretne rozwiązania, które chcieliby narzucić klientom. Psycholog z kolei próbuje analizować, diagnozować, przeprowadzać terapię. Mediator ma się skupić na tym, żeby pomóc znaleźć rozwiązanie.

Kto może zostać mediatorem?
Musi to być osoba, która będzie mieć pełną zdolność do czynności prawnych, musi mieć powyżej 26 lat. Nie ma certyfikacji, może być jednak zweryfikowana przez sąd okręgowy. Najważniejsze, żeby wykazała, że posiada umiejętności z zakresu mediacji.  I co najważniejsze, predyspozycje do tego zajęcia można odkryć w każdym wieku. Znam przypadek mediatora po 50-tce, dyrektora dużego banku, który przez większość życia prowadził negocjacje finansowe na wysokim szczeblu. On nagle zapragnął zostać mediatorem. I dzięki temu, że miał do czynienia z negocjacjami dziś jest świetnym mediatorem. Bardziej robi to z pasji, bo pieniądze w tej branży nie są duże. To jeszcze nie jest zawód, z którego można żyć, ponieważ tych mediacji jest za mało.

Ilu jest mediatorów w Polsce?
Takich, którzy ukończyli odpowiedni kursy, szkolenia może być nawet kilka tysięcy. Część z nich wpisana jest na listy w sądach okręgowych.

Pan głównie skupia się na szkoleniu mediatorów.
To prawda, szkolę mediatorów na UJ, organizuje kursy dla Krajowej Izby Mediatorów i Arbitrów, prowadzę szkolenia dla sędziów, prokuratorów, policjantów. Obecnie pracuję nad dużym projektem mediacja online.

Jak to miałoby działać?
To projekt skierowany do przedsiębiorców, którzy nie mają czasu jeździć na spotkania w mieście oddalonym o kilkaset kilometrów. Dzięki specjalnej platformie mogliby pewne spory załatwiać przez internet. Taka platforma będzie odpowiednio skonstruowana, zabezpieczony przepływ danych, rozmowy. Mediator mógłby siedzieć w swoim gabinecie, każda ze stron w swoim, a pełnomocnicy w swoich kancelariach.

Na jakim etapie jest realizacja?
Projekt jest rozpisany, wiemy, jak to ma wyglądać, mamy rekomendacje, brakuje jednak finansowania, szukamy i czekamy na inwestorów. Trudno porównać ten pomysł do już istniejącego, bo takiego projektu nie ma jeszcze na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *