Salon profesjonalnego przytulania
Home / Mój biznes / Salon profesjonalnego przytulania

Salon profesjonalnego przytulania 98

– Najważniejsza zasada jest taka, że to jest platoniczne przytulanie. Ten dotyk nie ma wymiaru erotycznego. Panuje zasada otwartej komunikacji. Jeżeli jakaś metoda nie odpowiada klientowi, albo przytulaczowi, to dają sobie prawo, żeby to powiedzieć głośno, bez żadnych obaw – mówią Sylwia Kalinowska i Magdalena Fiałkowska, założycielki pierwszego w Polsce „Salonu Przytulania”. 

Bliżej Biznesu:– Polacy są zainteresowani przytulaniem?

Sylwia Kalinowska:– Nasz gabinet działa od połowy listopada i śmiało możemy powiedzieć, że zainteresowanie jest duże. Klienci, którzy przyszli raz, zaryzykowali, spróbowali wracają. Okazuje się, że wystarczy się raz przełamać i potem się zostaje stałym klientem. To jest największy komplement i rekomendacja.

Kim są klienci, którzy przychodzą się przytulać?
Magdalena Fiałkowska:– To są różni ludzi, w różnym wieku, może troszeczkę więcej jest mężczyzn.

Dlaczego zdecydowali się skorzystać z takiej usługi?

Sylwia Kalinowska:– Z różnych powodów. Niektórzy chcieli doświadczyć czegoś nowego. Inni, bo czują się samotni, potrzebują bliskiej osoby. Tutaj trzeba podkreślić, że jest to dotyk o charakterze platonicznym. Są też osoby, które są w związkach i nas odwiedzają. Chcą się czegoś nauczyć, rozwinąć swoje umiejętności, które będą wykorzystywać w życiu prywatnym.

Ktoś przychodzi i co dalej się dzieje?

Magdalena Fiałkowska:– Na sesję można się zapisać poprzez stronę internetową, albo mailowo. Można też zadzwonić. Potem taka osoba przychodzi do salonu, robimy wprowadzenie, omawiamy zasady.

Jakie są zasady?
Sylwia Kalinowska:– Najważniejsza zasada jest taka, że to jest platoniczne przytulanie. Ten dotyk nie ma wymiaru erotycznego. Panuje zasada otwartej komunikacji. Jeżeli jakaś metoda nie odpowiada klientowi, albo przytulaczowi, to dają sobie prawo, żeby to powiedzieć głośno, bez żadnych obaw. Potem klient może sobie wybrać metodę przytulania. Jeżeli nie ma preferencji, to przytulacz może coś zaproponować, w zależności od tego, ile czasu ta osoba sobie zarezerwowała.

A jakie są rodzaje przytulania?
Magdalena Fiałkowska:– Warto przejrzeć wcześniej naszą stronę przytulanie.pl. Przytulać się można na wiele sposobów. Każdy może wybrać swoją ulubioną pozycję: klasyczną „na misia”, „na łyżeczkę” albo „na koalę”, na leżąco, siedząco lub stojąco. Można trzymać się za ręce, albo położyć głowę na poduszce na kolanach przytulacza. Metod naprawdę jest dużo.

Kim są przytulacze?
Sylwia Kalinowska:– Bardzo starannie dobieramy ludzi, którzy u nas pracują. Takie osoby muszą się wykazać wewnętrznym ciepłem, empatią, szeregiem umiejętności miękkich, muszą umieć aktywnie słuchać, być otwarte, umieć komunikować się, uczyć też tego klientów, muszą lubić się przytulać. To też jest ważne, żeby ten dotyk był dla nich czymś naturalnym. Chcemy, żeby te osoby były różne – w różnym wieku, o różnych zainteresowaniach, różnej płci.

Jak wygląda rekrutacja?
Magdalena Fiałkowska:– Jest kilka etapów. Zaczynamy od przeglądania CV, potem rozmawiamy z tą osobą przez telefon, następnie jest spotkanie twarzą w twarz, assessment center, a na końcu szkolenie i test.

Trzeba zdać egzamin z przytulania?
Sylwia Kalinowska:–Tak, z wiedzy, z dobrych praktyk, z umiejętności praktycznych.

W USA salony przytulania są popularne. A czy w Polsce trudno było przełamać opór?
Magdalena Fiałkowska:– W Stanach Zjednoczonych też kiedyś zaczynali. Oczywiście, zastanawiałyśmy się, jak to zostanie odebrane. Jak się potem okazało przekaz medialny i ten od ludzi jest bardzo pozytywny. Owszem, zdarzają się komentarze negatywne, ale to są raczej komentarze wynikające ze strachu.

„Niezła agencja towarzyska” – to jeden z komentarzy w sieci.
Magdalena Fiałkowska:– 
Takie komentarze wynikają z niewiedzy, ale też często to kwestia naszych przekonań. Nasz komunikat jest bardzo jasny, wszędzie podkreślamy, że to jest platoniczne przytulanie, bez podtekstu erotycznego. Zdajemy sobie sprawę, że ludzie muszą się nauczyć, że takie przytulanie jest możliwe, jest ok, tak, jak kiedyś musieli się nauczyć, że można pójść do psychologa i z obcą osobą rozmawiać o swoich problemach. Można pójść do SPA, na masaż relaksacyjny całego ciała. Dotyka nas obca osoba i to jest ogólnie przyjęte, że jest to w porządku. Ludzie już się przyzwyczaili. W przytulaniu też jest bliskość, ale mamy zakryte nogi, ramiona. Dbamy o to, żeby to miało platoniczny wymiar.

Takie przytulanie ma być terapią?
Sylwia Kalinowska:– Bardziej ma to przypominać wizytę u przyjaciela lub przyjaciółki. My nie prowadzimy terapii. Jeżeli ktoś przychodzi i ma duży problem to raczej odsyłamy go do specjalisty. Do nas może ktoś przyjść i się wygadać, czymś podzielić, tak jak idziemy do przyjaciela, który nie rozwiązuje naszych problemów, tylko wysłuchuje, czasem pocieszy. To ma działanie terapeutyczne, ale zasadniczo to nie jest terapeutyczny gabinet.

Skąd się wziął pomysł na otwarcie takiego salonu?
Magdalena Fiałkowska:– 
Byłyśmy w USA i tam w Nowym Jorku natknęłyśmy się na taki biznes. Wróciłyśmy do Polski i okazało się, że wiele osób narzeka na brak dotyku, przytulania. Zaczęłyśmy drążyć temat.

Jak wyglądały przygotowania do otwarcia salonu?

Sylwia Kalinowska:– Musiałyśmy zrobić bardzo dokładne rozeznanie na rynku takich usług. Chciałyśmy czerpać z najlepszych wzorców i praktyk. Brałyśmy też udział w szkoleniach. I to wszystko po to, żeby korzystać z wiedzy, która powstała w dziedzinie profesjonalnego przytulania. Zanim otworzyłyśmy salon zrobiłyśmy też rozeznanie wśród znajomych i nieznajomych w Polsce. Pytałyśmy, co myślą, jak postrzegają taki biznes. Dostałyśmy pozytywne komunikaty zwrotne. Wiele osób mówiło, że faktycznie brakuje im ciepła, bliskości fizycznej, obecności drugiego człowieka. Postanowiłyśmy zaspokoić te potrzeby.

Czym jeszcze się zajmujecie?
Magdalena Fiałkowska:– 
Od trzech lat prowadzimy firmę „Mały Geniusz”. Organizujemy innowacyjne zajęcia dla dzieci: z prawa, ekonomii, języka chińskiego, medycyny, protokołu dyplomatycznego, to zajęcia dla dzieci od 6 do 10 lat. Zajęcia z prawa kosmicznego prowadził ekspert z Polskiej Akademii Nauk. Zajęcia z fotografii prowadziła z kolei dziewczyna, która wygrała konkurs organizowany przez National Geographic. Organizujemy to w ramach półkolonii w różnych miastach w Polsce. Teraz do wszystkich zajęć dochodzi salon przytulania.

Jakie są koszty sesji?
Sylwia Kalinowska:– Koszt półgodzinnej sesji to 49 zł, godzina – 79 zł. Jest także możliwość wykupienia pakietu pięciu lub dziesięciu wizyt. Jeśli porównamy te ceny ze stawkami fizjoterapeutów i psychologów, którzy biorą 150 złotych na godzinę, to okazuje się, że jest to bardzo niewiele. Chodzi o to, żeby każdy mógł sobie na to pozwolić.

Nie boicie się, że ludzie przychodzą z ciekawości, że moda na przytulanie jest chwilowa?
Magdalena Fiałkowska:– Wręcz przeciwnie. Naszym zdaniem informacja, że istnieje taki salon zacznie się rozprzestrzeniać drogą pantoflową. To, że ludzie do nas wracają to jest tendencja, która świadczy o tym, że to nie jest chwilowa moda. Potrzeba czasu, aby społeczeństwo się oswoiło, że istnieje salon przytulania, gdzie można poczuć się zaopiekowanym.

Czyli ma to wymiar edukacyjny?

Sylwia Kalinowska:– Tak, oczywiście. Jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej świadomi swoich potrzeb. Wiemy, że możemy iść do psychoterapeuty i rozwiązać problemy, które nas gnębią od dzieciństwa. Naszą misją jest też to, żeby uświadamiać ludzi, że przytulanie jest ważne, że bliskość jest ważna. Chodzi o to, żeby ludzie się przytulali nie tylko w naszym salonie.  

Co się dzieje z człowiekiem, który się nie przytula?
Magdalena Fiałkowska:– Brak dotyku to brak poczucia bezpieczeństwa. Moja znajoma psycholog powiedziała kiedyś, że osoby, które nie mają bliskiego kontaktu z ludźmi dziczeją w pewien sposób. Dzięki sesji poprawimy sobie samopoczucie i wyleczymy chandrę, ale jesteśmy w stanie wytworzyć w organizmie oksytocynę, czyli hormon szczęścia. Lepiej działa nasz układ krwionośny oraz poprawia się odporność. Może byśmy mniej narzekali, gdybyśmy się częściej się przytulali.

Ale to wciąż przytulanie z obcą osobą…nie z kimś bliskim.
Magdalena Fiałkowska:– 
Psycholodzy twierdzą, że nasz mózg nie odróżnia czy to jest dotyk bliskiej osoby, czy to dotyk kupiony. Niektórym łatwiej przytulać się do bliskich, niektórym wręcz na odwrót.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites