Przełamać tajskie lody

– Proces produkcji można porównać do smażenia, jeżeli przeoczymy pewien moment, to spalimy danie. Tak samo dzieje się na lodowej patelni, jeżeli za bardzo zmrozimy masę, to nic z tego nie wyjdzie – mówi Grzegorz Ryżewski, jeden z założycieli Thai Ice, warszawskiej firmy produkującej tajskie lody.

Bliżej Biznesu:– Uruchomienie produkcji tajskich lodów to efekt azjatyckiej podróży?
Grzegorz Ryżewski:– Niestety, nie mieliśmy okazji odbyć podróży do Azji i zobaczyć, jak taka produkcja wygląda na miejscu. Pomysł na biznes z lodami tajskimi wziął się raczej z otwartości na nowe rzeczy. Został podpatrzony na jednym z portali społecznościowych.

Z kim pan założył firmę?

Założycielami firmy są dwaj przyjaciele, którzy znają się ze szkolnej ławki. Wspólnie zaczynaliśmy swoją przygodę z warszawską gastronomią, z którą jesteśmy związani do dzisiaj. Doświadczenie zdobyte podczas pracy w warszawskich klubach, podczas eventów oraz prowadzenia 2 lata wcześniej własnej naleśnikarni przełożyliśmy na lodowy biznes.

Trudno było rzucić pracę?
Praca barmana w klubie opierała się głównie na pracy w weekendy, więc mieliśmy sporo wolnego czasu w tygodniu, aby spróbować swoich sił w czymś nowym. Firma zaczęła się rozkręcać, nabierać obrotów. Musieliśmy poświęcać jej coraz więcej czasu.

Jak działa tajska lodziarnia? Skąd wzięliście sprzęt? Czy jest dostępny w Polsce?
Początki działalności nie były łatwe. Pierwszy sprzęt zakupiliśmy z Chin. Rok temu w Polsce nie było łatwo dostać maszynę do tajskich lodów, ponieważ mało kto słyszał o czymś takim. Sami musieliśmy ustawić parametry maszyny oraz nauczyć się na niej pracować. Obecnie wygląda to duże lepiej. Istnieją bowiem polscy producenci sprzętu do produkcji tajskich lodów.

Ile trzeba wyłożyć pieniędzy, żeby uruchomić produkcję tajskich lodów?

Uruchomienie jednego stanowiskowego punktu sprzedaży to koszt rzędu 25 tysięcy złotych. Mowa tu oczywiście tylko o maszynie i jej przygotowaniu. Niestety, nie mieliśmy okazji skorzystać z żadnej dotacji, ani pomocy z zewnątrz. Do wszystkiego dochodziliśmy sami, bardzo często podejmując złe decyzje, ale najlepiej uczymy się przecież na własnych błędach.

Jak produkuje się tajskie lody?
Produkcja polega na wylaniu na zamrożoną płytę (do -20 ºC) płynnej masy i dorzuceniu dowolnego dodatku – świeżych owoców lub ulubionych smakołyków. Po pokruszeniu i zmieszaniu z masą mieszanka ulega zamrożeniu, a następnie po 3 minutach zostaje zeskrobana w gotowe do podania ruloniki – tworząc deser lodowy. Najtrudniejsze dla nowych osób podczas szkolenia jest zrozumienie, jak działa taka płyta.

A jak działa?

Okazało się, że każdego dnia pracuje inaczej. Dużo zależy od temperatury, wilgotności powietrza. Proces produkcji można porównać do smażenia, jeżeli przeoczymy pewien moment, to spalimy danie. Tak samo dzieje się na lodowej patelni, jeżeli za bardzo zmrozimy masę, to nic z tego nie wyjdzie.

Czym różnią się tajskie lody od tych tradycyjnych?
Atutem lodów tajskich jest zapewne sposób przygotowania, bo każdą porcję robimy na oczach klienta. I każda jest niepowtarzalna. Gama smaków i możliwości połączeń produktów są nieograniczone. Wykorzystujemy w produkcji świeże owoce i oryginalne produkty. Baza lodowa powstaje z mleka krowiego. Nie dodajemy żadnych konserwantów czy dopełniaczy. Kaloryczność porcji zależy od składników, jakie wybierze klient. Sama baza, to 170ml, ma 234 kcal. Od samego początku istnienia firmy nie zależało nam na fit lodach, nasze desery mają cechować się przesadną słodkością, na którą klient może sobie pozwolić raz w tygodniu. Jeżeli chodzi o minus, to faktycznie proces produkcji jednej porcji trwa około dwóch minut, aczkolwiek z obserwacji mogę powiedzieć, że oglądając przygotowanie klienci nabierają jeszcze większej ochoty na te lody.

Jak wyglądała nauka robienia tajskich lodów? Czy udało się za pierwszym razem, czy potrzeba było wielu prób i błędów?

Zrozumienie działania maszyny oraz sprawne rozsmarowanie i zwijanie masy lodowej zajęło nam dwa tygodnie. Smaki, menu, nazwę, logo jak i kolorystykę firmy wymyśliliśmy sami. Doświadczenie zdobyte przy prowadzeniu naleśnikarni w tym wypadku na pewno bardzo pomogło. Mamy 3 bazy, 14 rożnych smaków oraz 16 przeróżnych posypek. 3x14x16 = to niezłe wyzwanie dla kreatywności.

W ilu miejscach można was spotkać?

Obecnie posiadamy 3 punkty sprzedaży: Krakowskie Przedmieście i Nowy Świat w Warszawie oraz jeden w Tychach (franczyza). Niebawem powstanie jeszcze jeden na Tarchominie, będzie częścią tajskiej restauracji. Naszym planem na przyszły rok jest ekspansja na kolejne miasta Polski.

Tajskie lody to biznes sezonowy?
Nasze punkty sprzedaży działają sezonowo. Wyjątkiem będzie ten, który powstanie na Tarchominie. Przez cały rok działamy z kolei na różnego rodzaju imprezach zamkniętych.

Czy tajskie lody naprawdę pochodzą z Azji?

Idea tajskich lodów faktycznie pochodzi z Tajlandii. Pierwsze rolowane lody pojawiły się tam w 2011 roku. Streetfood w tym kraju jest bardzo popularny. Pomysł na takie lody bardzo szybko został przeniesiony do USA, gdzie bardzo prężnie się rozwinął.

Jak reagują klienci?
Jeżeli chodzi o klientów z zagranicy są bardzo ciekawi, co serwujemy i skąd taki pomysł. Prowadząc punkt sprzedaży przy Krakowskim Przedmieściu spotykamy bardzo wielu turystów z różnych krajów Europy i większość mówi, że nigdy wcześniej nie widziała takich lodów. Są zdziwieni, że widzą coś nowego akurat w Polsce. Jeżeli chodzi o klientów z Polski to zdarza się, że pytają, czy serwujemy naleśniki, lub sushi. Zastanawiają się, co smażymy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *