Pierwsza w Polsce chatka do czytania powstaje niedaleko Warszawy

– W chatce jest prąd, ale nie planujemy żadnej elektroniki. Na pewno nie będzie telewizora ani WiFi. Przeciwnie, zapewnimy specjalną szufladkę na smartfona, by łatwiej było się od niego uwolnić – opowiada Bartłomiej Kraciuk, pomysłodawca i jeden z szefów projektu „Bookworm Cabin”.

Bliżej Biznesu:– Jak i gdzie narodziła się idea „Bookworm Cabin”?

Bartłomiej Kraciuk:– Na początku była działka, na której znalazłem się trochę przez przypadek. Odwiedziłem ją po drodze, jadąc do Domu Hansenów w Szuminie. Stanąłem na lekkim wzniesieniu, na którym położona jest ta leśna działka i zachłysnąłem się niesamowitym, dziewiczym widokiem na łąki i lasy, który się stamtąd rozpościera. Stałem tam przez dłuższą chwilę i zastanawiałem, jak utrwalić to przeżycie. Wtedy zrozumiałem, że musi tam powstać dom, z którego się nie wychodzi. Oczywiście z wielkim oknem.

Gdzie takie chatki do czytania są najbardziej popularne?

Nie spotkałem jeszcze chatki przeznaczonej konkretnie do czytania książek. Dla mnie stanowią one bardzo ważny element, swego rodzaju klucz do wyciszenia. Jesteśmy tak przyzwyczajeni do przebodźcowania w dzisiejszym świecie, że trudno nam przełączyć się na nierobienie niczego. Podziwianie pięknego widoku zazwyczaj kończy się tuż po wrzuceniu go na Instagram. Książka zaś daje możliwość poświęcenia się jednej czynności na dłużej i jest świetnym wstępem do wyciszenia.

W chatce znajdują się: przestronny salon z kominkiem, dwuosobowa sypialnia na antresoli, łazienka i przytulna kuchnia. Jak długo trwały prace koncepcyjne? Kto zaprojektował kabinę? Wiem, że prototyp powstawał już w 2015 roku? Jak bardzo się zmieniła idea od tego czasu?

Koncepcja rodziła się w mojej głowie ponad rok. Nieoceniony jest w tym udział mojej żony, architektki, Marty Puchalskiej-Kraciuk. To ona wybrała bryłę domu zaprojektowaną przez naszych znajomych z POLE Architekci i pomogła dostosować go do potrzeb Bookworm Cabin.

Czy chatka powstała z myślą o tych, którzy cierpią na przesyt wielkomiejskim tempem i hałasem? A może sam pan cierpiał na brak miejsca, w którym można się „wyłączyć”?

Bookworm Cabin to spa dla umysłu. Słyszałem, że są już miejsca, które oferują masaż ciała z przymusowym wyłączeniem telefonu – za dodatkową opłatą oczywiście. Ja liczę na to, że zmotywujemy gości do dobrowolnego odłożenia smartfonów, chociaż na chwilę, pokazując im inny, spokojniejszy świat.

Skąd wziął się pomysł, aby taka kabina stanęła we wsi Adelin? Czy lokalizacja miała tu duże znaczenie?

Jedzie się tam 45 minut samochodem z Warszawy – nawet w godzinach szczytu, tuż po pracy. Wystarczająco blisko, by wyrwać się nawet na jeden dzień w środku tygodnia i wrócić rano na spotkanie w mieście. A jednocześnie wystarczająco daleko, by być otoczonym przyrodą i nabrać dystansu do codzienności.

Jakie walory krajoznawcze ma właśnie ten teren? Co widzimy za oknem, czytając książki w kabinie?

Jest to przepiękne, malownicze Mazowsze. Na pewno wielki klif, wodospad czy inny zjawiskowy krajobraz byłby bardziej Instagramowy, ale my chcemy pokazać, że prawdziwy relaks jest tuż za rogiem. Że nie trzeba lecieć na Dominikanę, żeby odpocząć. Jednocześnie cały czas podkreślam, że zależy nam na jak najmniejszej liczbie bodźców. Piękno też może być spokojne.

Kiedy domek zostanie w pełni uruchomiony? Czy będzie można wynająć go przez cały rok? Na jak długo będzie można tam się zatrzymać?

Domek będzie całoroczny. Przewidujemy raczej krótkie, kilkudniowe pobyty, ale nie ma ograniczeń, jeżeli ktoś chciałby wynająć go na dłużej. Planujemy oddać go do użycia latem 2019 roku.

Czy nadal można wesprzeć budowę chatki? Jeżeli tak, to w jaki sposób?

Do końca grudnia trwa kampania crowdfundingowa na odpalprojekt.pl, gdzie można w przedsprzedaży kupować noclegi i otrzymać do tego unikatowe bonusy. Można też kupić voucher na nocleg bezpośrednio na naszym Facebooku, co świetnie nadaje się na prezent, bo jest to też fizyczny przedmiot w formie dopracowanego graficznie wydruku. A od stycznia rozpoczynamy współpracę z portalem slowhop.com, gdzie będzie można rezerwować noclegi już w konkretnych terminach.

Czy chatka będzie odłączona od elektroniki? Mam na myśli telewizję, radio, internet? Czy będzie dostęp do WiFi?

W chatce jest prąd, ale nie planujemy żadnej elektroniki. Na pewno nie będzie telewizora ani WiFi. Przeciwnie, zapewnimy specjalną szufladkę na smartfona, by łatwiej było się od niego uwolnić. Zresztą zasięg sieci jest tam w tym momencie niezbyt mocny, co powinno ułatwić sprawę.

Czy chatka posiada własną biblioteczkę? Jeżeli tak, to jakie książki będzie można znaleźć na miejscu?

Ogromna ściana książek jest jednym z kluczowych elementów wystroju wnętrza. Sama ich obecność tworzy wyjątkowy klimat zachęcający do czytania. Poza estetycznym aspektem szalenie ważny jest dobór jakościowych tytułów. Liczymy tu na współpracę z najlepszymi wydawnictwami.

Ile trzeba zapłacić za kilka dni w czytelniczej samotni?

W przedsprzedaży jedna noc kosztuje 320 zł, dwie 610 zł, a trzy 900 zł.

Jak wypady do takiego miejsca, gdzie następuje ograniczenie bodźców, wyciszenie mogą poprawić codzienne życie?

Jedno jest pewne – zmienią je tylko na lepsze. Jak bardzo, to już kwestia indywidualna. Jedni może przyjadą tu tylko na chwilowy odpoczynek i wrócą do swoich zajęć, innym może Bookworm Cabin wskaże nowy kierunek działań i da siłę do poważnych zmian.

Czy od takiego miejsca można się „uzależnić”?

Prędzej to miejsce pomoże uwolnić się od uzależnień, przypomnieć, czym jest prawdziwy świat i pokazać, jak może wyglądać choć trochę spowolnione życie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *