Pierniczenie. Słodki biznes z Podlasia

– Jeżeli dzieci i męża można nazwać degustatorami to tak, testy odbywały się zazwyczaj w kuchni przy szklance mleka. Później ten krąg się poszerzył o bliższych i dalszych znajomych. Jeszcze później o klientów, którzy powracali. I w końcu od miesiąca, czym mogę się pochwalić, mam swoją wymarzoną piernikarnię. Wymarzoną, małą, ale za to moją, w centrum Białegostoku – opowiada Anna Pietrzak – Gryc, założycielka pracowni AniPasje produkującej pierniki.

Bliżej Biznesu:– Najbardziej znany jest piernik toruński. Mówi się, że produkcję rozpoczęto jeszcze w Średniowieczu. Czy trudno konkurować z tradycją i przekonywać, że pyszne pierniki można produkować także poza Toruniem?

Anna Pietrzak – Gryc:– Moje pierniki niczym nie przypominają pierników toruńskich, dlatego też nigdy nie przyszło mi do głowy, aby porównywać je z tradycyjnymi piernikami z Torunia. Tak naprawdę mało mają ze sobą wspólnego. Moje pierniki są bardzo smaczne – przynajmniej takie dostaję recenzje od swoich klientów – jednak to, na co od początku stawiam, oprócz smaku oczywiście, to ich zdobnictwo. Staram się, żeby każde z moich ciastek było wyjątkowe, żeby dawało trochę radości i żeby klient miał dylemat – zjeść czy patrzeć.

Skąd wziął się pomysł, żeby produkować właśnie pierniki?

Pomysł przyszedł do mnie sam. Jak każda mama przed świętami Bożego Narodzenia, próbowałam swoich sił z wypiekami, były też pierniki. Tak było przez kilka lat. Dopiero po urodzeniu drugiego dziecka, siedząc w domu, pomyślałam, że może bardziej zgłębię temat i na zasadzie prób i błędów zaczęłam je zdobić. Temat tak bardzo mnie wciągnął, że poszłam na całość. Zawsze lubiłam malować, tworzyć i robić nowe rzeczy. Tak więc… pierniczę do dziś, od sześciu już lat.

Jak wyglądały początki biznesu?

Na początku to nie miał być biznes, przynajmniej nie tak o tym myślałam. Wiedziałam tyle, że to, co chcę robić, musi mieć jakiś wymiar artystyczny i że, chcę to robić na własny rachunek. Wcześniej robiłam renowację mebli, biżuterię, malowałam ceramikę i nigdy nie pomyślałabym, że pierniki staną się moją drogą życiową. Nie potrafiłam się docenić i tym samym wycenić moich piernikowych prac. Cieszyły się coraz większą popularnością i zdobywały rzeszę fanów. Po prostu ludzie chcieli mieć moje pierniki i chcieli za nie płacić. Tak trochę nie miałam wyjścia – musiałam założyć działalność. Zainteresowanie było coraz większe, nie tylko od odbiorców indywidualnych, ale również firmy zaczęły składać zamówienia.

Czy miała pani wiedzę na temat pierników? I czy faktycznie toruńscy cukiernicy są mistrzami i źródłem inspiracji?

Moja wiedza opierała się na własnym doświadczeniu, modyfikacji przepisu na ciasto, lukier, barwniki. Na początku pomagały mi inne „pierniczące” dziewczyny. Kiedy zaczynałam piernikowo – zdobniczą przygodę, było nas tylko kilka na polskim rynku. Dużą inspiracją były koleżanki z USA czy Rosji. Wciągnął mnie ten świat, a pierniki stały się moją pasją – stąd też nazwa mojej firmy AniPasje. Tak więc to nie toruńscy mistrzowie byli moją inspiracją, raczej zdolne i odważne kobiety, które chcą i potrafią pokazywać swój talent.

Gdzie zorganizowała pani całą produkcję? Czy odbywały się testy i degustacje, zanim zaczęła się produkcja na masową skalę?

Jeżeli dzieci i męża można nazwać degustatorami to tak, testy odbywały się zazwyczaj w kuchni przy szklance mleka. Później ten krąg się poszerzył o bliższych i dalszych znajomych. Jeszcze później o klientów, którzy powracali. I w końcu od miesiąca, czym mogę się pochwalić, mam swoją wymarzoną piernikarnię. Wymarzoną, małą, ale za to moją, w centrum Białegostoku, przy ulicy Białówny.

Jak udało się potem dotrzeć do klientów?

Dzięki FB, na co też pracowałam, mam bardzo dużą oglądalność, co przekłada się na liczbę klientów, nie tylko z Podlasia, ale także z innych rejonów Polski czy nawet jeszcze dalej – tam, gdzie mają internet. A że pierniki dobrze znoszą podróże w paczkach, moimi odbiorcami mogą być i są już ludzie z całego świata.

Jak – nie zdradzając oczywiście tajemnicy – upiec dobry piernik? Co jest najważniejsze?

Całkiem poważnie – najważniejsze to robić to, co się robi z miłością. Trzeba mieć szacunek do klienta, produktu i do siebie samej oczywiście. Może to brzmi trochę górnolotnie, ale naprawdę, kiedy nie mam chęci do pracy, kiedy czasem muszę coś zrobić wbrew sobie, z obowiązku, nie wychodzi mi to i odbiorcy to widzą. A z piernikami jest podobnie. Wystarczą dobrej jakości produkty, dobre proporcje i ciągłe udoskonalanie. Staramy się pracować na regionalnych produktach, więc każdy piernik może być inny pod względem smakowym, w zależności od regionu.

Jakie są najczęściej popełniane błędy w trakcie pieczenia pierników? Co sprawia, że czasem po prostu nie wychodzą tak dobre i ładne, jak powinny?

Czasem ciasto sprawia figle i tak naprawdę nie wiadomo, czym jest to spowodowane. Wypiekłam bardzo dużo pierników i do końca sama nie wiem. Chyba największy błąd to pośpiech, ciasto trzeba wyrabiać długo, wypiekać dokładnie tyle, ile trzeba, piernik też musi odpoczywać – nie ma tu drogi na skróty.

Kto najczęściej zamawia pierniczki i na jaką okazję? Czy pojawiły się jakieś nietypowe życzenia?

Kiedyś rodzina i znajomi, teraz odbiorcami mogą być i są wszyscy. Począwszy od chrztów, komunii, urodzin imienin, rocznic, świąt, imprez firmowych – okazji jest mnóstwo i każda jest dobra, aby podarować piernik, zwłaszcza ten personalizowany, z dedykacją czy rysunkiem dla obdarowanego. Z tego, co wiem, reakcje są bezcenne. Każde zamówienie jest inne i to jest ekscytujące w mojej pracy.

Który etap produkcji trwa najdłużej? Sam wypiek pierników czy może dekoracja?

Etap zrobienia i upieczenia ciastka jest stosunkowo krótki, natomiast praca nad zdobieniem czasem jest bardzo długa, zdarza się, że trwa nawet dwa, trzy dni. Chociaż to też zależy od rodzaju piernika. Robię również pierniki staropolskie, dojrzewające, trochę podobne do toruńskich i tutaj ciasto musi dojrzewać co najmniej cztery tygodnie. Ale, tak czy inaczej, najbardziej pracochłonne jest zdobienie.

Jak wygląda proces dekoracji? Skąd pani czerpię inspirację?

Najpierw układam sobie ogólny zarys, kształt piernika. Następnie – to już czasem szaleństwo – w mojej głowie rodzi się jednocześnie mnóstwo pomysłów lub jest ich brak, pustka. Wtedy odkładam piernik i robię inne. Potem rodzi się pomysł i wpadam w mały amok. Przeważnie plan pojawia się dopiero na etapie wzięcia lukru do ręki, wtedy działa wyobraźnia, po prostu maluję.

Który okres w roku jest najbardziej pracochłonny?

Tak naprawdę tylko w wakacje robię sobie trochę wolnego, zasłużony czas dla rodziny i trochę oddechu po całorocznym, lukrowym szaleństwie. Pierniki kojarzą się głównie z Bożym Narodzeniem, które to zaczyna się u mnie pod koniec września. Jednak można powiedzieć, że piernik stał się produktem uniwersalnym, którym miło jest obdarować na każdą okazję, bez względu na porę roku. Wesela, komunie, baby shower, urodziny, rocznice i długo jeszcze mogłabym podawać przykłady.

Czy sprzedaje pani swoje produkty tylko na Podlasiu, czy można je zamówić także online? O jakich przedziałach cenowych mowa?

Jak już wcześniej wspomniałam, Podlasie owszem, ale realizuje też sprzedaż wysyłkową. Już teraz realizuje zamówienia on-line, a niebawem pojawi się profesjonalna strona, gdzie będzie można obejrzeć, zamówić, zapłacić i już tylko czekać na przesyłkę. Wiem, że tego chcą klienci. Jeżeli chodzi o ceny, to zależą one głównie od pracochłonności wzoru, więc ciężko mi podać przedział. Ale staram się mieć ofertę na każdą kieszeń. Myślę, że jeżeli ktoś chce mieć wyjątkowy i ładny produkt, znajdzie u mnie coś dla siebie.

Czy pierniczki to wymagający produkt, czy raczej każdy jest w stanie się nauczyć, jak dobrze je upiec?

Każdy może upiec pierniczki i większość pań czy panów je piecze. Są przepisy rodzinne, są strony z ciekawymi przepisami. Chcąc upiec naprawdę dobre pierniki, to jest kwestia dobrania odpowiedniej dla każdego z nas kompozycji smakowej. Piernik to bardzo wdzięczny produkt. Kiedy się go dobrze potraktuje, to się odwdzięczy smakiem.

Z czym kojarzą się pani pierniki?

Pierniki kojarzą mi się z cudownymi, ciepłymi i szczęśliwymi ludzi, moimi klientami, którzy często też stają się moimi bliskimi znajomymi, a nawet przyjaciółmi. Oczywiście, jak większości, kojarzą się również ze świętami, cudownym zapachem. A ja mam to wszystko przez cały rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *