Papierniczeni – Miłość do papieru w cyfrowych czasach

– Nurt cyfrowy i analogowy przenikają się i rozwijają równolegle. Nie sądzę, aby dążeniem człowieka było zwirtualizowanie życia w stu procentach. Już można zaobserwować, że się przed tym bronimy i wracamy do celebracji prostych, fizycznych czynności, takich jak pisanie, czy szkicowanie – mówi Magda Konik – Machulska, współzałożycielka marki Papierniczeni. Rodzinna firma zajmuje się projektowaniem, produkcją i sprzedażą designerskich wyrobów papierniczych.

Bliżej Biznesu:– Czy nazwa strony, Papierniczeni, odzwierciedla waszą miłość do papieru?

Magda Konik – Machulska:– Odkąd pamiętam, uwielbiałam zeszyty, notesy, przybory do pisania. W latach szkolnych obcowanie z takimi przedmiotami było codziennością, teraz jest świadomym wyborem. W nazwie Papierniczeni udało się w dowcipnej i zapamiętywalnej formie zawrzeć nasz stosunek do papieru – czasami nieracjonalny i na granicy fetyszu. Zauważyłam, że nazwa ta ma dodatkową zaletę – angażuje naszych odbiorców, sprawia, że mówią o sobie „jesteśmy papierniczeni”.

Skąd wzięło się tak duże zamiłowanie do papieru, w niektórych wywiadach nazywane „szajbą”?

To mogą być różne czynniki. Papier pobudza do tworzenia i wyzwala w nas kreatywność, już od najmłodszych lat korzystamy z niego w taki sposób. Kredki i arkusz to uniwersalne zabawki, które od pokoleń potrafią zająć niejedno dziecko na dłuższą chwilę. Wiele osób odkrywa na nowo potencjał odręcznego notowania i szkicowania w swoim dorosłym życiu. Bywa, że takie powroty mają charakter nostalgiczny i wynikają z tęsknoty za światem bez wszechobecnych ekranów.

Co takiego papier ma w sobie, że można na jego punkcie zwariować?

Dla mnie ważne są dwie rzeczy – zeszyt czy książka jako obiekt zawsze mnie pociągały i stanowiły ciekawy temat do zaprojektowania. Okładka, sposób łączenia kart, zastosowane papiery czy wykończenia drukarskie – za pomocą dobrze dobranych detali można stworzyć piękny przedmiot, a ja lubię takimi się otaczać. Drugą rzeczą jest element spowolnienia. Notowanie na papierze mnie wycisza, pomaga się skoncentrować i dobrze zorganizować. To taki trening uważności.

Jak i kiedy narodził się wasz biznes?

Pomysł narodził się w styczniu 2014 roku. Jestem osobą, która dosyć szybko przechodzi do działania i realizację rozpoczęłam wiosną tego samego roku. Prowadziłam wówczas kilkuosobowe studio graficzne i Papierniczonych rozwijałam równolegle do codziennej pracy studia. Pomysł spotkał się z dobrym odbiorem i coraz bardziej mnie angażował. Od ponad roku wspólnie z mężem zajmujemy się już tylko tym.

Wiemy z wywiadów, że zaczęło się od sklepu internetowego z papierniczymi produktami z Polski i ze świata. Jak wyglądała ich selekcja?

Początkowo były to produkty polskich, niszowych twórców, koncentrowaliśmy się na wyrobach wykonanych z papieru, czyli notatnikach i szkicownikach. W tzw. międzyczasie rozszerzyliśmy koncepcję o przybory do pisania i akcesoria związane z biurem. Dosyć szybko w naszej ofercie pojawiły się też europejskie i azjatyckie marki. Bardzo starannie dobieramy asortyment, przedmioty muszą być świetnie zaprojektowane i wykonane. W naszym sklepie są też rzeczy kultowych, wielkich marek, ale zwracamy uwagę na to, żeby nie były to masowe produkcje słabej jakości.

Który kraj na świecie produkuje najwięcej przedmiotów z papieru?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ przemysł papierniczo – celulozowy jest złożoną gałęzią przemysłu i obejmuje nie tylko wyroby papiernicze, ale również opakowania, reklamę czy wydawnictwa. Z tego względu cały czas zapotrzebowanie na produkcję papieru wzrasta. Pracuje się nad tym, żeby osiągać jak najwięcej dobrej jakości papieru w możliwie najbardziej ekologiczny sposób. W Europie największą ilość pulpy papierowej produkują Szwecja i Finlandia, natomiast najwięcej papieru wytwarzają Niemcy. Z tego, co wiem, światowym gigantem są Chiny zapewne ze względu na ogólną tendencję przenoszenia produkcji do krajów azjatyckich, w tym właśnie do Chin. Dlatego też w 2017 roku prawie połowa globalnej produkcji papieru odbywała się właśnie w Azji. Na drugim miejscu jeszcze niedawno znajdowały się kraje Ameryki Północnej, a za nimi państwa zrzeszone w CEPI, czyli Europejskim Stowarzyszeniu Przemysłu Papierniczego. Jeśli chodzi o kulturę papieru i zamiłowanie społeczeństw do korzystania z wyrobów papierniczych sławna jest Japonia, a w Europie Francja i Niemcy.

Od trzech lat tworzycie własne linie notesów i papeterii. Jak narodziła się ta koncepcja?

Prowadząc wcześniej studio graficzne, zdobyłam umiejętności, które pozwalają mi projektować wzory produktów i odpowiednio przygotowywać je do druku. To było dla mnie zupełnie naturalne, aby zaproponować naszym klientom coś stworzonego przez nas.

Jak wygląda projektowanie? Kto odpowiada za tę część biznesu?

Papierniczonych tworzymy wspólnie z moim mężem Piotrem. Ze względu na moje wcześniejsze doświadczenia zawodowe to ja odpowiadam za kreacje. Mój proces przechodził różne metamorfozy i mam poczucie, że staje się coraz bardziej racjonalny i skierowany na użytkownika. Początkowo działałam spontanicznie, opierając się na eksperymencie i potrzebie stworzenia czegoś oryginalnego. Obecnie zwracam ogromną uwagę na funkcjonalność i ponadczasowość. Wszelkie formy ekspresji staram się ograniczyć do subtelnych detali i smaczków. Natomiast niezmiennym elementem procesu projektowania jest to, że pracę zaczynam od szkiców i przeglądania wzorników papieru. To najbardziej interesujący i wymagający etap, w którym zapadają najważniejsze decyzje, później jest już z górki.

Jak – opisując obrazowo – wygląda produkcja?

W produkcji kluczowi są dla nas sprawdzeni podwykonawcy i współpracownicy. Wszelkie prace związane z drukiem odbywają się na zewnątrz, gdyż wymagają olbrzymich maszyn poligraficznych. U nas wykonujemy prace introligatorskie. Wygląda to w ten sposób, że drukarnia dostarcza nam gołe, surowe bloki, a my oprawiamy je na różne sposoby, korzystając z prostszych i mniejszych maszyn. Niedawno urządziliśmy naszą nową, przestronną pracownię w Krakowie. Udało nam się znaleźć lokal, który łączy funkcję sklepu i warsztatu, co było naszym wielkim marzeniem. Nowe miejsce ma dużą witrynę od strony ulicy i obszerne zaplecze z całym naszym produkcyjnym bałaganem.

Czy papier – w kontekście coraz popularniejszych gadżetów elektronicznych – jest zagrożony? Czy jest taka opcja, że tradycyjny papier zostanie zastąpiony cyfrowym odpowiednikiem?

Jestem zwolenniczką tego, aby papier został zastąpiony technologią tam, gdzie to możliwe, na przykład w dokumentacji księgowej czy codziennej prasie. Jednak pewnych zmysłowych aspektów związanych z papierem i pisaniem ręcznym nie da się odtworzyć za pomocą urządzeń elektronicznych. My również jesteśmy mocno osadzeni w kulturze cyfrowej, korzystamy z urządzeń mobilnych czy kanałów społecznościowych, ale w naszym codziennym życiu nie zrezygnowaliśmy z kartki papieru. Nurt cyfrowy i analogowy przenikają się i rozwijają równolegle. Nie sądzę, aby dążeniem człowieka było zwirtualizowanie życia w stu procentach. Już można zaobserwować, że się przed tym bronimy i wracamy do celebracji prostych, fizycznych czynności, takich jak pisanie, czy szkicowanie.

Jak będzie się rozwijać ta branża? Co się może wydarzyć w ciągu najbliższych lat?

Sądzę, że przemysł papierniczo – celulozowy będzie się rozwijał tak jak do tej pory, gdzie przez cały czas odnotowuje on wzrost – czy produkcji, czy zapotrzebowania. Jednak myślę, że społeczeństwa są coraz bardziej świadome, jakie zagrożenia niesie nieodpowiedzialna produkcja, dlatego będą wywierać nacisk na producentów, aby ich działalność była bardziej przyjazna środowisku, wydajna oraz odpowiedzialna.

Tradycyjny papier, jak podkreślają często ekolodzy, ma tylko jedną wadę – powstaje na skutek wycinki lasów. Jak produkować odpowiedzialnie papier? I jak kupować odpowiedzialnie?

Współcześnie technologia idzie naprzód w prawie każdej dziedzinie – również w przemyśle papierniczym. Udoskonalenia potrzebne są właściwie na każdym etapie produkcji, a w szczególności w ograniczaniu wpływu na środowisko. Przykładowo, obecnie zamiast chloru do wybielania, stosowany jest bardziej przyjazny ozon, wykorzystywane są też nowoczesne maszyny do suszenia, które ograniczają emisję CO2. Wszystkie te rzeczy składają się na większą wydajność i bardziej ekologiczne podejście do produkcji papieru.

Na pewno dobrym pomysłem jest kupowanie papieru z recyklingu. Wtedy wiemy, że do produkcji naszego piórnika, notesu czy kalendarza nie zostały ścięte dodatkowe drzewa. Dobrą praktyką jest także korzystanie z papierów z odpowiednimi certyfikatami – PEFC czy FSC. Dzięki temu mamy pewność, że surowce pochodzą z odpowiedzialnie zarządzanych lasów i spełniają odpowiednie standardy. Paradoksalnie mi, jako sprzedawcy i producentowi wyrobów papierniczych, wcale nie zależy na tym, żeby ludzie kupowali więcej i więcej notesów, których nie potrzebują. Chodzi o to, aby świadomie wybrali taki, który będzie dobrze i odpowiedzialnie zaprojektowany i będzie służył przez najbliższych kilka miesięcy czy lat. Są osoby, które zachowują swoje notatniki przez całe życie, to zazwyczaj bardzo piękna pamiątka.

A co cieszy się u was największym zainteresowaniem?

Największym zainteresowaniem cieszą się plannery i przybory do pisania. W szczególności pióra wieczne, co jest bardzo ciekawe, bo to dosyć tradycyjny i wymagający instrument. Zauważyliśmy, że wiele zakupów dokonanych w naszym sklepie to prezenty, dlatego planujemy wprowadzić dobrej jakości papiery pakowe i kartki okolicznościowe, które będą stanowiły alternatywę względem mało ciekawych, ogólnodostępnych wzorów.

Korzystacie na co dzień z e-booków?

Zdecydowanie korzystamy z e-booków. Są bardzo przydatne, w szczególności w podróży, albo podczas lektury w obcym języku, bo pozwalają na wygodne korzystanie z wbudowanych słowników. Nie jesteśmy radykalni i nie rezygnujemy z nowych technologii. One wiele rzeczy ułatwiają i pomagają nam rozwinąć biznes. Natomiast w obcowaniu z papierem widzimy wielką przyjemność i staramy się to celebrować.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *