Papier na eko, czyli żywność na certyfikowanym
Home / Mój biznes / Papier na eko, czyli żywność na certyfikowanym

Papier na eko, czyli żywność na certyfikowanym 0

– Coraz częściej zastanawia, co zawiera ser, który na półce w sklepie kosztuje np. 10 zł za kilogram, czym karmione są zwierzęta, które dają mleko, jak zarobić mają na tym rolnik, producent, dostawca i jeszcze sklep –  mówi Joanna Żuchlińska z BioBazaru.

Bliżej Biznesu:– Żywność ekologiczna certyfikowana – co to znaczy?

Joanna Żuchlińska:–  W naszym logo mamy hasło „Ekologiczne znaczy certyfikowane” nie przez przypadek, bo tylko produkt, który posiada certyfikat można nazwać ekologicznym. Taki certyfikat ekologiczny przyznawany jest przez jedną z 11 działających na terenie Polski jednostek certyfikujących. To taki zielony listek z gwiazdek, jeśli widzimy go na opakowaniu możemy mieć pewność, że kupujemy sprawdzony, ekologiczny produkt.

Jak zdobywa się taki certyfikat? 

Certyfikat ekologiczny to unijny znak i wszystkie jednostki, które go przyznają działają w oparciu o tę samą dyrektywę unijną. Certyfikat ekologiczny mogą też posiadać środki czystości czy kosmetyki, bo to nie dotyczy tylko żywności. Droga do uzyskania certyfikatu jest różna w zależności od tego, czy o jego uzyskanie ubiega się np. rolnik, tu proces trwa kilka lat czy producent pierogów, który używa wszystkich składników certyfikowanych. Należy zgłosić się do jednostki, która krok po kroku powie, co należy zrobić, aby taki certyfikat uzyskać. My, jako organizator BioBazaru – jeśli zgłasza się do nas potencjalny wystawca, który chciałby się certyfikować i wystawiać na BioBazarze – pomagamy w tym procesie.

Czy to, że żywność jest certyfikowana wpływa na cenę produktu?

Temat ceny zawsze pojawia się przy okazji produktów ekologicznych, bo tak, one często są droższe niż produkty konwencjonalne. Największe różnice są przy mięsie, wędlinach, serach czy nabiale, ale odwracając pytanie – coraz częściej zastanawia, co zawiera ser, który na półce w sklepie kosztuje np. 10 zł za kilogram, czym karmione są zwierzęta, które dają mleko, jak zarobić mają na tym rolnik, producent, dostawca i jeszcze sklep. Na BioBazarze sprzedaż odbywa się bezpośrednio, co ma wpływ na cenę, która jest niższa niż w sklepach ekologicznych. Poza tym w szczycie sezonu warzywa czy owoce, albo nie odbiegają cenowo, albo są naprawdę niewiele droższe od konwencjonalnych.

Rynek certyfikowanej żywności ekologicznej w ciągu ostatnich 7-8 lat urósł niemal trzykrotnie i obecnie jego wartość szacowana jest w Polsce na ok. 800 milionów złotych. A jak to wyglądało, kiedy startował BioBazar?

Uśmiechamy się na wspomnienie sprzed ponad 7 lat, kiedy BioBazar zaczął swoją działalność. Było z nami wówczas około 30 rolników i producentów – dziś jest ich ponad 110 w Warszawie i ponad 50 w Katowicach. To byli ludzie, którym należą się podziękowania za to, że mieli pasję i odwagę spróbować i powalczyć o rozwój tego rynku. Pierwsze 3 lata były naprawdę trudne, nie odwiedzały nas tłumy, ale z miesiąca na miesiąc, z roku na rok liczba odwiedzających BioBazar klientów i fanów ekologicznej żywności rosła i dziś w ciągu tygodnia odwiedza nas około 5 000 osób. To zasługa rosnącej świadomości i tego, że dużo zaczęło się mówić o masowo produkowanej żywności, o tym, że warto czytać etykiety. Jeśli ktoś naprawdę zaczął je czytać to pewnie nie raz złapał się za głowę i zmienił swoje nawyki żywieniowe na zdrowsze. My zawsze podkreślamy, że może warto kupować mniej, bardziej świadomie, nie marnować i nie wyrzucać żywności, ale kupować tę naprawdę wartościową.

W jednym z wywiadów czytamy, że wtedy nikt jeszcze nie miał pojęcia, co to znaczy, że żywność jest certyfikowana. Ludzie tego nie chcieli, nie wiedzieli co to jest, to było też drogie. Dlaczego marka własna okazała się spektakularną porażką? Kiedy pojawił się pomysł na uruchomienie BioBazaru?

Jak wiele naprawdę ciekawych pomysłów BioBazar powstał trochę przez przypadek. Szukając różnych form promocji żywności pod marką własną (MyEcolife) współpracowaliśmy przy festiwalu organizowanym przez Kuchnię + Food Film Fest w 2010 roku, gdzie jeden z filmów tam prezentowanych mówił o wyzwaniach, jakie mają przed sobą rolnicy ekologiczni, że tak naprawdę bezpośrednia sprzedaż daje możliwość wytłumaczenia, jaka jest różnica pomiędzy burakiem ekologicznym, a tym bez certyfikatu, skąd różnica w cenie. I tam pomysłodawczynie i organizatorki BioBazaru: Kinga Nowakowska i Agnieszka Saternus, w tym samym momencie wpadły na pomysł, żeby takie miejsce do bezpośredniej sprzedaży dla rolników ekologicznych stworzyć w Warszawie.

Jak wyglądały pierwsze targi? 

Pierwszy BioBazar odbył się 27 listopada 2010 roku na terenie dawnej Fabryki Norblina i tam działał nieprzerwanie przez 7 lat. Obecnie trwa tam przebudowa i BioBazar działa przy ul. Wołoskiej 3 na Mokotowie, ale po remoncie wracamy na Żelazną. Na otwarciu odwiedziły nas tłumy. Proszę pamiętać, że to był czas, kiedy jeszcze nie było targów śniadaniowych, nocnych targów z jedzeniem i byliśmy też atrakcją dla mieszkańców. Potem emocje opadły i zrobiło się dość pusto i zaczęła się praca u podstaw, żeby pozyskać klientów, którzy co sobotę będą wracać do nas na zakupy. Trochę to trwało, ale cieszy, że przybywa nowych klientów i że są też z nami tacy, którzy pamiętają nasze początki i razem z nami budowali BioBazar od podstaw.

Kim byli dostawcy, którzy zdecydowali się wziąć udział w pierwszych targach? Czy współpracują z BioBazarem do tej pory?

Marka MyEcolife była już na rynku ponad 2 lata, więc wystawcy, czyli rolnicy i producenci – to jest ciągle mała branża – nas już znali, ale też tak naprawdę podjęli z nami ryzyko, bo nikt  z nas nie potrafił odpowiedzieć na pytanie, ile osób przyjdzie. Wystawcy, którzy ponad 7 lat temu z nami zaryzykowali są w zdecydowanej większości są z nami do dziś.

Jak obecnie wyszukiwani są dostawcy? Kim są? Co oferują? Jak wygląda cały proces nawiązania współpracy? Testów? Akceptacji?

Dziś BioBazar jest już rozpoznawalną marką. Dużo osób do nas dzwoni niemal codziennie, więc to już nie jest tak, że namawiamy kogoś na współpracę. Drzwi na BioBazar otwiera posiadanie certyfikatu bądź posiadanie produktów unikalnych i chęć certyfikacji. Potwierdzamy certyfikat kontaktując się z jednostką, która go wydała. Co do testów przeprowadzamy je wyrywkowo na BioBazarze we współpracy z niezależnym laboratorium. Jeśli np. któryś z klientów ma podejrzenie czy dany produkt jest ekologiczny może nam to zgłosić, a my przeprowadzimy badanie i to sprawdzimy. Wystawcy wiedzą, że takie kontrole się odbywają, ale nigdy nie wiedzą, kiedy weźmiemy próbkę z ich stoiska.

Dzięki ekotargom udało się spopularyzować m.in. takie produkty jak jarmuż, topinambur czy rzepę. Na BioBazarze można obecnie znaleźć ok. 10 tys. różnych produktów. W ilu miastach obecnie odbywają się targi?

Dziś BioBazar działa w Warszawie przy Wołoskiej 3 w środy, piątki i soboty i w Katowicach w środy i soboty. Oferta produktów ciągle się rozwija, nasi wystawcy słuchają, o co pytają i czego szukają klienci i tak np. poszerzają ofertę sałat, ziół, których w sezonie mamy ponad 20 różnych odmian. Różnorodność odmian nie dotyczy zresztą tylko sałat, mamy też kilkanaście odmian jabłek, często zapomnianych, takich, których smak pamięta się z dzieciństwa, wiele odmian ziemniaków, czarną czy żółtą marchew. Duża jest oferta serów kozich, owczych i krowich, przypraw z całego świata czy kiszonek i nie mam na myśli tylko ogórków czy kapusty. Mamy kiszone cytryny, rzodkiewki, ale też arbuza czy truskawki. Bardzo szeroka jest też oferta produktów wegańskich czy bezglutenowych.

Jaka jest recepta na to, żeby porażkę przekuć w sukces?

Konsekwencja i wiara w to, co się robi. Myśmy w najcięższym i najtrudniejszym czasie nigdy nie przestali wierzyć, że to ma sens i musi zadziałać, potrzeba tylko czasu. Pewnie, że mieliśmy różne myśli, bo jak się walczy przez 2 lata i rezultaty są marne to można się poddać, ale ciągle powtarzaliśmy, że jeszcze chwila i będzie lepiej. Mieliśmy też od początku, nawet jeśli nieduże, ale wierne grono stałych, lojalnych klientów i oni dawali nam siłę i nadzieję, że warto.
Wiele razy namawiano nas też, żebyśmy odpuścili z tą ekologią, ale my nie chcieliśmy być po prostu kolejnym targiem i dziś wiemy, że było warto.

Jak nie zagubić się w ekobiznesie? I co jest największym problemem w tej działce?

Wyzwań jest dużo. To ciągle rynek, który się rozwija i jest nowy w Polsce, nie tylko dla producentów, rolników, ale i dla odbiorców. Największe wyzwanie to edukacja, bo ta daje nadzieje, że coraz więcej osób zrozumie, dlaczego warto sięgać po produkty ekologiczne. Staramy się też tłumaczyć różnice cenowe, które wywołują chyba najwięcej emocji, skąd się biorą. I tu wracamy do edukacji, bo jak się zobaczy, jak wygląda produkcja ekologiczna, na jak wiele chorób narażone są owoce i warzywa, przy których nie stosuje się chemicznych środków ochrony roślin, że często uprawy mają mniejszy wolumen, to zrozumiałym się staje, że taki produkt końcowy musi być jednak droższy.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites