Kompot jak u babci. W butelce
Home / Mój biznes / Kompot jak u babci. W butelce

Kompot jak u babci. W butelce 0

– Wszystko finansowaliśmy sami, z własnych oszczędności. Endorfiny buzowały, bo długo na to czekaliśmy. Pełni ambicji zaczęliśmy dystrybucję na własną rękę. Chodziliśmy od lokalu do lokalu. Na początku, nie kłamiąc, „wiatr wiał w oczy” i to do tego mroźny, ponieważ zaczęliśmy w zimę, która chciała złamać naszą wytrwałość – o początkach biznesu opowiada Kevin Hagiel z Komponady. Firma postawiła na produkcję butelkowanego kompotu.

Bliżej Biznesu:– Jak smakuje butelkowany kompot?

Kevin Hagiel:– Mogę odpowiedzieć na to pytanie trochę inaczej. Jak zaczynaliśmy cały projekt Komponada zadawaliśmy sobie pytanie: jak butelkowany kompot właśnie nie powinien smakować? Stwierdziliśmy, że chcemy się oddalić od wszelkiej chemii i sztuczności. Spróbować stworzyć faktycznie domowy i naturalny kompot w designerskej i fajnej odsłonie. Często, gdy przeprowadzamy pierwszą degustację dostajemy pozytywne zaskoczenie, jako reakcję oraz komentarz: „O, nie wierzę, to faktycznie smakuje, jak u mojej babci!“. To oczywiście jest dla nas największy komplement.

Podobno pierwszą recepturę opracowaliście z babcią.

Kiedy zaczęliśmy projekt byliśmy pewni, że Komponada ma smakować, tak jak nam się kojarzy kompot ukochanej babci. Więc pierwsze konsultacje prowadziliśmy przez telefon, ponieważ mieszkając w Niemczech nie mieliśmy innej możliwości. Jednak zauważyliśmy dość szybko, że długie doświadczenie i wyczucie babci w kuchni, nie da się skopiować przez telefon. Dopiero na naszym pierwszym przyjeździe do Polski razem z babcią ugotowaliśmy naprawdę dobry kompot w dwóch wersjach. Wypracowaliśmy dla nas idealną recepturę i procedurę, która, niestety, nie sprawdziła się na skalę produkcyjną. Więc zgłosiliśmy się do technika żywnościowego, który włożył serce w ten projekt równo mocno, jak my i razem wypracowaliśmy recepturę Komponady.

Czy tworząc takie produkty można nawiązać do polskiej tradycji i historii?

Wychowując się za granicą, polskie tradycje i historia miały zawsze duże znaczenie dla nas i nawiązanie do tego było jednym z głównych celów. Chcieliśmy stworzyć napój, przy którym każdy Polak przy pierwszym łyku będzie w stanie przypomnieć sobie te magiczne chwile z rodzinnego domu i poczuje znowu smak dzieciństwa.

Jak wyglądała produkcja pierwszych butelek? Jak wyglądała dystrybucja?

Z tego tytułu, że wszystko finansowaliśmy sami, z własnych oszczędności, chcieliśmy początkowo zredukować koszty i ryzyko, więc wyprodukowaliśmy minimalną ilość, która była możliwa. Trzeba przyznać, że nie mogliśmy się doczekać pierwszych efektów produkcji, endorfiny buzowały, bo długo na to czekaliśmy. Pełni ambicji zaczęliśmy dystrybucję na własną rękę. Chodziliśmy od lokalu do lokalu. Na początku, nie kłamiąc, „wiatr wiał w oczy” i to do tego mroźny, ponieważ zaczęliśmy w zimę, która chciała złamać naszą wytrwałość.

Gdzie obecnie można napić się butelkowanego kompotu? Czy są to duże lokale, czy raczej te mniejsze?

Na ten moment Komponadę można kupić w Trójmieście i w Poznaniu, w około 30 lokalach gastronomicznych oraz sklepach. Te lokale są raczej mniejsze z fajnym konceptem, gdzie właściciel bardzo się angażuje, aby zaprezentować klientom coś nadzwyczajnego.

Ile pieniędzy potrzeba na start takiej firmy? 

Szczerze mówiąc to ciężko powiedzieć, bo jedna inwestycja na start w naszym przypadku nie starczyła. Początkowy kapitał na firmę wzięliśmy z całych oszczędzonych przez nas pieniędzy, które sobie odkładaliśmy pracując w czasie studiów. Wciąż się rozwijamy i mamy plany na rozszerzenie działalności, więc kolejne inwestycje będą na pewno potrzebne.

Jak długo trwało uruchomienie biznesu?

Dłużej niż się spodziewaliśmy, bo tak naprawdę aż rok. Wszystko odwlekało się nieubłaganie w czasie, chcieliśmy być już na rynku w lato, niestety, mimo usilnych starań nie mogliśmy sobie na to pozwolić. Wystartowaliśmy dopiero późną jesienią i zmagaliśmy się z nieprzyjaznymi warunkami pogody.

Jak obecnie wygląda produkcja i dystrybucja? 

Porównując do początku, to wiem, że pewniej stawiamy kroki w pewnych kwestiach. Obecnie mamy dystrybutora oraz szukamy nowych w różnych miastach, również nieprzerywalnie działamy na własną rękę, aby trafić do jak największej liczby odbiorców. Jeżeli chodzi o produkcję mamy stały kontakt z tłocznią i silnie pracujemy nad nowym smakiem.

Napój rozlewacie sami czy korzystacie z firmy zewnętrznej?

Zawierzyliśmy w doświadczenie i precyzję zewnętrznej tłoczni soków, która zajmuje się również produkcją usługową. Najważniejsza jest dla nas jakość produktów i sprawdzony proces produkcji.

Kim są wasi odbiorcy? Kto kupuje wasze kompoty?

Po pierwsze konsumenci. Nie chciałbym tutaj kategoryzować naszych klientów, bo tak naprawdę Komponadę piją wszyscy ci, którzy dobrze wiedzą co to dobry kompot babci pijany przy wspólnym rodzinnym stole. Taki gwarantowany “flashback” do czasów dzieciństwa. Po drugie lokale. Te, które nie boją się nowości, otwarte, niepowtarzalne i zaskakujące – gdzie klienci czują zachwyt od samego otwarcia drzwi. Scena gastronomiczna jest olbrzymia i bardzo dynamiczna. Myślę, że napoje w końcu zaczynają jej dorównywać.

Czy trudno przekonać do zakupu takiego alternatywnego napoju? Jak docieracie do klientów?

Reakcje ludzi są najczęściej pozytywne – cieszą się, że tradycja nie została wysłana do „lamusa”. Skupiamy się na jakości i myślę, że ona mówi sama za siebie. Żyjemy w czasach pędu i sztuczności, Komponada jest tworzona powoli i naturalnie.

W których miesiącach kompoty w butelce sprzedają się najlepiej? Czy istnieje sezonowość?

Ciężko stwierdzić – jesteśmy dość młodym i świeżym startupem, więc tak naprawdę pierwszy letni sezon przed nami. Myślę, że jesteśmy na niego gotowi i po nim będziemy mogli odpowiedzieć ponownie i treściwie na to pytanie.

Ile litrów już sprzedaliście? I czy można kupić napój w całej Polsce?

Myślę, że wciąż za mało. Chciałbym, aby każdy Polak mógł z dumą Komponadę kupować. Jeżeli chodzi o zasięg to wciąż ciężko pracujemy nad tym by był coraz większy. Mam nadzieję, że już niedługo będziemy dostępni w całej Polsce – może i jeszcze dalej, ale na razie skupiamy się na Polsce.

Czy nadal receptury opracowywane są pod okiem babci?

Tak, oczywiście bierze w nich czynny udział – jest nieodzowną częścią zespołu. To jej zdanie jest dla nas priorytetowe, jeżeli chodzi o końcowy smak Komponady. Aktualnie dużo pracujemy nad drugim smakiem, więc babcia ma pełne ręce „roboty”.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites