Kawa z roweru
Home / Mój biznes / Kawa z roweru

Kawa z roweru 81

Na początku każdego dnia, pracownicy stawiają się w garażu, sprawdzają, czy dzbanki, artykuły do utrzymania czystości znajdują się na rowerze. Po tym wystarczy już tylko rozgrzać ekspres i ruszać w drogę – mówi Marcin Łojewski z Poznania, pomysłodawca, współwłaściciel i prezes mobilnej kawiarni Bike Café.

Najpierw była kawa czy rower?
Wydaje mi się, że najpierw pojawiła się pasja do roweru, a dopiero potem do kawy. Zawsze lubiłem tę formę aktywności fizycznej, jazda po mieście sprawia mi wiele frajdy. Teraz na pierwszym miejscu jest zdecydowanie kawa, gdyż mam z nią styczność o wiele częściej niż z rowerem. Na szczęście są jeszcze weekendy wolne od pracy i wtedy nadrabiam czas kręcąc kilometry na jednośladzie.

Skąd się wziął pomysł na połączenie tych dwóch pasji: kawy i roweru?
Pomysł na rowerową kawiarnię pojawił się w 2011 roku kiedy odwiedziłem Kopenhagę. Spotkałem tam pewnego pana, który sprzedawał kawę na ulicy. Jego pojazd miał wbudowany ekspres do kawy. Po całym dniu, zwijał to wszystko, pakował do samochodu i odjeżdżał. Uznałem, że to całkiem fajny pomysł i jest w nim potencjał, ale czegoś mi w nim brakowało. Tym „czymś” była pełna mobilność, bez konieczności używania innego pojazdu do przemieszczania się.

Ciężko zaprojektować mobilną kawiarnię?
To były setki rysunków, burze mózgów, wielokrotne zmiany konstrukcji. Musieliśmy opracować rozkład wszystkich instalacji, umiejscowienie drobnych elementów, których w takim rowerze jest sporo, bo na małej przestrzeni mamy wszystko, co można znaleźć w normalnej kawiarni. Nie jesteśmy inżynierami, więc wymagało to od nas pewnego wysiłku. Ale nie poddawaliśmy się, mimo niekiedy piętrzących się trudności. Na trzy dni przed planowanym startem roweru wraz z moją ówczesną dziewczyną, dzisiaj już żoną, wpadliśmy w panikę. Chcieliśmy sprzedać wszystko i wyjechać do Australii. Na szczęście udało się zapanować nad emocjami i rower zadebiutował w 2012 roku, tuż przy strefie kibica na Placu Wolności w Poznaniu, gdzie został bardzo pozytywnie przyjęty.

Skąd pan wziął pieniądze na start? I jak wyglądały początki? Co by pan zmienił?
W kwestii finansowania całego przedsięwzięcia, otrzymaliśmy wsparcie od Europejskiego Funduszu, które znacznie nam pomogło zarówno w procesie konstruowania roweru, jak i związanych z jego wdrożeniem formalności. Patrząc wstecz, myślę że zmieniłbym początkowe ustawienie ekspresu na rowerze i od razu ustawił go bliżej tyłu z uwagi na lepsze rozłożenie ciężaru. W kwestii trudności, największą z nich było dostosowanie całej konstrukcji do jednego z naszych najważniejszych założeń, czyli autonomiczności roweru względem zasilania. Po kolei łączyliśmy ze sobą różne elementy, by w końcu, po wielu godzinach spędzonych na planowaniu i montowaniu części, osiągnąć nasz cel.

Taka mobilna kawiarnia może jeździć przez cały rok?
Tak jak w każdym biznesie, są słabsze i lepsze miesiące. My jednak nie dajemy się zimie i pracujemy przez cały rok. Zima to nie tylko mrozy i śnieg, są także piękne słoneczne dni, idealne na spacery i wieńczącą je kawę, bądź gorącą czekoladę. Poza tym staramy się uczestniczyć w różnych eventach jak targi śniadaniowe, koncerty, czy konferencje, które odbywają się nie tylko w ciepłych porach roku. Można również wynająć rower w charakterze cateringu kawowego np. na wesele.

Jak wygląda pana dzień? Gdzie można kupić taką kawę? Czy są stałe trasy kursowania Bike Café?
Na początku funkcjonowania Bike Café, brałem sprawy w swoje ręce (w nogi również) i jeździłem sprzedawać kawę wraz z moją dziewczyną. Z czasem jednak zainteresowanie i ilość pracy z tym związana wzrosły na tyle, że podjęliśmy decyzję o zatrudnieniu i wyszkoleniu baristów. Ponadto chcieliśmy się dalej rozwijać, więc z czasem moją mobilną kawiarnię zamieniłem na biuro. Dzięki temu mogłem na bieżąco monitorować sprawy i postępy np. wniosków o pozyskanie kolejnych lokalizacji dla powstającego wówczas drugiego roweru.  Od połowy 2014 roku działamy w modelu franczyzowym. Bike Café to obecnie ponad 40 rowerów w Polsce i Europie. W samym Poznaniu mamy 5 rowerów. Zazwyczaj mamy swoje stałe miejsca.

Bike Cafe - kawa z roweru

Bike Cafe – kawa z roweru

Jak funkcjonuje Bike Café od kuchni?
Na początku każdego dnia, pracownicy stawiają się w garażu, sprawdzają, czy dzbanki, artykuły do utrzymania czystości znajdują się na rowerze. Po tym wystarczy już tylko rozgrzać ekspres i ruszać w drogę. Na miejscu zaś, jeśli mamy do czynienia z zimową, bądź wczesnowiosenną pogodą, rozwijany jest specjalny namiot, aby zapewnić komfort pracy naszym baristom. Zatrzymują się przy nas zarówno spieszący do pracy, potrzebujący kofeinowego ożywienia, jak i spacerowicze, którzy marzą o delikatnej kawie. Oprócz tego mamy również grono stałych klientów, które regularnie nas odwiedza. Ponadto, jako że wpisujemy się w rowerową kulturę, mamy również jednozłotową zniżkę dla tych, którzy postanowią nas odwiedzić na swoim jednośladzie.

A jak reagują ludzie widząc taką mobilną kawiarnię?
Pamiętam, że wszystkich przechodniów intrygował nasz rower. Podchodzili i pytali czy naprawdę można nim jeździć, jak jest zasilany, czy ma panele słoneczne na daszku. Do dziś, z tego co wiem od baristów, padają podobne pytania. Zdarza się, że klienci dziękują nam, że jesteśmy, bo brakowało im kofeiny (śmiech). Nasz rower oprócz funkcji mobilnej kawiarni, może także pełnić funkcje rewitalizacyjne, co widać chociażby na przykładzie ulicy Wrocławskiej w Poznaniu. Rower utrzymany w stylistyce retro idealnie wpisuje się w klimat Starego Miasta łącząc klasykę z nowoczesnością.

Pogoda ma znaczenie w przypadku takiego biznesu?
Oczywiście, trzeba dobrać chociażby grubość mielenia do warunków atmosferycznych, które w przypadku mobilnej kawiarni stojącej na świeżym powietrzu, ciągle ulegają zmianie. Kawa, na której pracujemy nosi nazwę Bike Café i jest stuprocentową Arabicą. Ziarna pochodzą z ekologicznych plantacji z regionu Nikaragui i Meksyku, zaś wypala je dla nas palarnia Dibar mieszcząca się pod Barceloną. Kawa ta posiada europejski certyfikat Ekologicznego Rolnictwa. W naszej ofercie znajdują się oczywiście espresso i espresso macchiatto, dalej mamy klasyczne cappuccino, latte oraz latte grande. Dla klientów, którzy wolą coś słodszego mamy babyccino oraz gorącą czekoladę. W okresie letnim zaś serwujemy kawę mrożoną.

Czy zdarzają się prośby o poradę,  jak zorganizować taki biznes?
Najwięcej zapytań dotyczy naszej oferty franczyzowej. To trochę styl życia, bycie własnym szefem. Wielu naszych franczyzobiorców przed przystąpieniem do współpracy z nami, zajmowało wysokie stanowiska w korporacjach. Postanowili je porzucić na rzecz własnej rowerowej kawiarni. Są również tacy, którzy specjalnie zmienili miejsce zamieszkania, by móc rozwijać swój biznes.

Jak przygotować mięśnie do takiej pracy?
Na początku funkcjonowania Bike Café, kiedy jeszcze wraz z moją dziewczyną przemierzaliśmy ulice Poznania, schudłem aż 7 kilo. Najbardziej zawsze bolały nogi, ale porządne rozciąganie i nawodnienie po dniu pracy były odpowiedzią na ten ból. Rower waży około 300 kilogramów, po kilku przejażdżkach mięśnie zaczynają się jednak przyzwyczajać. Obecnie każdy z naszych baristów jest już niemal wytrawnym „kierowcą”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites