Inteligentna nakładka na klucz. Sprawdza, czy drzwi są zamknięte

– Pomysł na biznes podsunęło samo życie. Niejednokrotnie zadawałem sobie pytanie po wyjściu, w pośpiechu z domu:“czy zamknąłem drzwi?”. Po głębszej analizie okazało się, że jest to powszechny problem, który dotyczy wielu osób  – o początkach biznesu opowiada Sebastian Religa z Locky, jeden z twórców nakładki monitorującej zamek w drzwiach.

 

Bliżej Biznesu:– Często po wyjściu z domu zastanawiamy się, czy zamknęliśmy za sobą drzwi. Ten problem związany jest trochę z psychologią. W końcu powtarzalne czynności wykonujemy automatycznie, stąd po wyjściu nie mamy pewności czy drzwi naszego mieszkania zostały zamknięte. Wam też się to zdarzało?

Sebastian Religa:– Dokładnie tak. Jak pokazują badania, prawie 30% osób ma problemy z pamięcią krótkotrwałą. Oczywiście, poziom dolegliwości jest różny dla każdego z nas. W większości przypadków czynności, które automatyzujemy są nieistotne. Jednak niektóre mają wpływ na nasze bezpieczeństwo i wtedy zastanawiamy się czy wyłączyliśmy żelazko, albo czy zamknęliśmy drzwi.

Czy Locky rozwiązuje ten problem – informuje o niezamkniętych drzwiach?

Locky rozpoznaje ruch przekręcenia klucza, a następnie wysyła tę informację do dedykowanej aplikacji w naszym telefonie. W chwili, kiedy mamy wątpliwości czy wychodząc z domu faktycznie zamknęliśmy drzwi, ta informacja już na nas czeka.

Locky to inteligentna nakładka na klucze. Jak działa w praktyce?

Locky montujemy na nasz klucz, ściągamy dedykowaną aplikacje na nasz telefon i rozpoczynamy proces konfiguracji. Na początku musimy nauczyć nakładkę, jak pracuje nasz zamek. Po zakończonej, jednorazowej procedurze konfiguracji, Locky jest gotowy do pracy. Od tej chwili analizuje to, co się z nim dzieje i w chwili, kiedy rozpozna znajomy ruch przekręcania klucza w zamku wysyła tę informację do naszego telefonu. Instrukcję można znaleźć na stronie: www.getlocky.io.

Czytałam w wywiadach, że nawet rodzic może np. sprawdzić w aplikacji, o której godzinie dziecko wróciło do domu.

Zgadza się. Jest to możliwe dzięki wbudowanemu w aplikację systemowi udostępniania zamków – cyfrowych stanów zamka. Wewnątrz aplikacji jednym kliknięciem możemy zaprosić jedną lub więcej osób do obserwowania naszego zamka. Jeśli użytkownik zainstaluje naszą aplikacje, zobaczy w niej udostępniony zamek wraz z historią. Co więcej, jeśli na swoich kluczach ma również zainstalowanego Locky’iego może połączyć go z tym zamkiem i zmieniać jego stan, a więc na tak udostępnionym zamku, rodzic widzi, o której godzinie dziecko wróciło do domu.

Jakie jeszcze funkcje oferuje Wasz produkt?

Jest ich kilka. Przede wszystkim warto podkreślić, że staramy się dbać o bezpieczeństwo naszych kluczy. Realizujemy to na klika sposobów. Pierwszy to ostrzeżenia przed pozostawieniem kluczy. Oznacza to, że jeśli oddalimy się na więcej niż, np. 6 metrów z naszym telefonem od kluczy otrzymamy powiadomienie o tym fakcie. Co więcej, jeśli nie zauważymy tego powiadomienia, nasz telefon zarejestruje ostatnie położenie i wyświetli tę informację na mapie. Kolejny scenariusz, który często się zdarza to pozostawienie klucza w zamku. Jeśli otworzymy drzwi i nie wyciągniemy klucza, Locky wykryje tę sytuację, a następnie wyśle odpowiednie powiadomienie użytkownikowi. Pomagamy też lokalizować klucze, które gdzieś się zawieruszyły w domu. Wystarczy nacisnąć jeden przycisk w aplikacji, a Locky zacznie odtwarzać dźwięk, dzięki któremu będziemy w stanie znaleźć klucze.

Kiedy narodził się pomysł na biznes? 

Pomysł na biznes podsunęło samo życie. Niejednokrotnie zadawałem sobie pytanie po wyjściu, w pośpiechu z domu:“czy zamknąłem drzwi?”. Sytuacja ta stała się na tyle częsta i powtarzalna, że skłoniło mnie to do poszukiwania produktu, który informowałby mnie o niezamkniętych drzwiach. Nie mogąc znaleźć rozwiązania, które dawałoby pewność zamknięcia drzwi i jednocześnie zachowywało poziom zabezpieczenia tożsamy z tradycyjnym zamkiem, wpadłem na pomysł nakładki na klucz, która w połączeniu z dedykowaną aplikacją mobilną zbierałaby informacje na temat faktycznego zamykania i otwierania drzwi bez konieczności modyfikacji zamka. Po głębszej analizie okazało się, że jest to powszechny problem, który dotyczy wielu osób.

Ile osób pracowało nad uruchomieniem firmy?

Firmę założyły trzy osoby: ja, Dariusz Lipka i Mariusz Bajor. Nasza przygoda z własnym biznesem rozpoczęła się kilka lat temu. Po kilku latach pracy na etacie, każdy z nas prowadzi z sukcesem działalność gospodarczą, ja w dziedzinie IT – software house, Darek i Mariusz w branży doradczej – doradztwo gospodarcze i biznesowe. Kiedy nasze drogi się przecięły i zaczęliśmy rozmawiać o systemie monitorowania zamka drzwiowego doskonale wiedzieliśmy, że najlepszą drogą do jego realizacji będzie niezależny projekt biznesowy. Tak powstała spółka Locky, której głównym celem jest opracowanie i rynkowe wdrożenie urządzenia do monitorowania stanu zamka.

Czy i ewentualnie jak, wcześniejsze doświadczenie pomogło w tym biznesie?

W mojej ocenie pomogło i to bardzo. Mix naszych wspólnych doświadczeń i wiedzy sprawił, że kompetencje founderskie były kompletne. Moje doświadczenie jako Software Solution Architekta i programisty pozwoliły nam z pewnością lepiej dobierać technologie i rozwiązywać problemy. Wiedza Darka z zakresu Biznes Developmentu, jak i znajomości tematów inwestycyjnych sprawiła, że Locky jest tam, gdzie jest, jeśli chodzi o programy akceleracyjne i biznes. Mariusz natomiast dzięki swojej wiedzy z zakresu finansów i prawa sprawia, że możemy skupiać się na pracy, a wszystkie tematy związane z wnioskami patentowymi, czy finansowaniem mamy poukładane na najwyższym poziomie.

Nie brakuje Wam etatowej pracy?

Nie wiem jak chłopakom, ale u mnie kilka razy nostalgia za etatem się pojawiła. Natomiast szybko przechodzi, jak widzę jakie rzeczy robimy i jakie możliwości oraz satysfakcję mi to daje.

Skąd wzięliście pieniądze na produkcję?

Obecnie większość środków na rozwijanie produktu pochodzi ze środków własnych spółki oraz z dotacji otrzymanej z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach poddziałania 1.1.2 Program Operacyjny Polska Wschodnia. Jednocześnie cały czas pracujemy nad pozyskaniem dodatkowych źródeł finansowania.

Stąd wziął się pomysł na uruchomienie kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze?

Pomysł na kampanie pojawił się już dość dawno i tak naprawdę wynika z faktu, że tworzenie hardware’u i elektroniki wiąże się z dużymi kosztami, jeśli chodzi o pierwsze partie produkcyjne. Kickstarter pozwoli nam zebrać zamówienia przed rozpoczęciem produkcji oraz zdecydowanie zwiększyć wolumen pierwszej partii. Pozwoli to oczywiście obniżyć cenę urządzenia w produkcji, dzięki temu osoby, które wesprą nas podczas kampanii mogą liczyć na bardzo wysokie rabaty. Oczywiście, jest też strona marketingowa kampanii. Z racji tego, że głównie celujemy w rynki międzynarodowe promocja, jaką daje Kickstarter jest nie do przecenienia podczas wprowadzania produktu.

Jak docieracie do swoich klientów? 

Aktualnie realizujemy kampanie pre-launchowe na platformach Facebook oraz Instagram. W gorącym okresie przed samą kampanią na pewno pojawimy się na takich serwisach, jak Reddit czy Product Hunt. Z racji tego, że tak naprawdę dopiero wprowadzamy produkt na rynek staramy się dotrzeć to tzw. early adopters, czyli osób, które szybko adaptują nowe technologie, no i oczywiście wracają, aby sprawdzić, czy zamknęły drzwi.

Czy produkt pojawi się w masowej sprzedaży jeszcze w tym roku?

Jeśli chodzi o sprzedaż detaliczną celujemy w końcówkę tego roku, a dokładniej w okres świąteczny. Trochę pracy przed nami w tym zakresie, ale wierzymy, że damy radę!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *