Dzierganie, czyli lekcja cierpliwości
Home / Mój biznes / Dzierganie, czyli lekcja cierpliwości

Dzierganie, czyli lekcja cierpliwości 1

– Ośmiorniczki robione na szydełku trafiają na oddziały poporodowe, neonatologiczne, wszędzie tam, gdzie są wcześniaki lub dzieci, które muszą przebywać w inkubatorach. Chodzi o to, aby takie maleństwo mogło trzymać mackę, która swoim kształtem i rozmiarem przypomina pępowinę. Dzięki temu dziecko nie wyrywa sobie rurek, nie sprawia bólu – mówi Ela Szrajbrowska – Nowicka, czyli Made by Szela, jedna z uczestniczek ogólnopolskiej akcji „Ośmiorniczki dla Wcześniaków” opowiada także o planach na przyszłość.

 

Bliżej Biznesu:– Skąd wziął się pomysł na szydełkowanie?
Ela Szrajbrowska – Nowicka:– Pomysł wziął się właściwie znikąd. Jestem z natury osobą robiącą wiele rzecz na raz. Przyszedł w moim życiu taki moment, że zajęć miałam nieco mniej. Pomyślałam wtedy, że może spróbuję robić to, co robiła najpiękniej moja mama. Bardzo za nią tęskniłam całe życie. Można powiedzieć, że to dar, przeznaczenie. Potem, zaraz za szydełkiem sięgnęłam po druty, a dwa lata temu usiadłam do maszyny do szycia. Wszystko dzięki mamie.

A co mama szyła najczęściej?
Niewiele mogę opowiedzieć, zbyt krótko mogłam się cieszyć jej obecnością. Z opowiadań wiem, że była świetną krawcową. A talent do dziergania miała wielki. Do dzisiaj mam w domu robione przez nią serwetki, a moje lalki dzięki niej miały piękne, kolorowe sukienki. Dom ocieplały poduszki jej autorstwa. Gdzie tylko mogła, tam wkładała swoje serce poprzez swoje dzieła.

Gdzie nauczyłaś się dziergać?
Kiedyś w szkole podstawowej były ZPT, czyli zajęcia praktyczno-techniczne. Robiliśmy tam mnóstwo rzeczy, między innymi uczyliśmy się dziergania. Czy to coś dało? Tego nie wiem, ale tak zaczynałam. A gdy po latach wracałam do szydełka, to głównie pomógł internet, który odkrywał przede mną kolejne możliwości i wiedzę na ten temat. I tutaj będzie zaskoczenie. Nie zaczęłam od najprostszej i najmniejszej rzeczy. Zabrałam się za szal, który wpadł mi w oko podczas przeglądania stron internetowych. Dumna z siebie jestem do teraz. Robiony był na drutach, a zajęło mi to kilka tygodni. Co jakiś czas odkładałam go i po kilku dniach wracałam, aby kontynuować pracę. Wyszedł mięciutki, beżowy, szeroki szal z dziurami, które tworzą fale.

Jak wygląda pierwszy krok?
Dzierganie na szydełku zaczyna się od łańcuszka, a potem robi się półsłupki, słupki. Na drutach zaczyna się od oczek prawych i lewych. Już na tym etapie dowiadujesz się, czy chcesz to robić dalej, czy masz ochotę raczej wyrzucić szydełko i druty i nigdy do nich nie wracać. To trzeba pokochać. Co jest najtrudniejsze? Dla każdego będzie to zupełnie inna rzecz. Dla mnie najtrudniejsze jest znalezienie czasu na to, co robię. Sprawy techniczne, umiejętności, nie są żadną trudnością, bo jak się kocha to co się robi, jeśli jest to pasja przez duże P, to wciąż chcesz się w niej doskonalić i każda kolejna umiejętność jest małym sukcesem i wielką radością.

I pewnie przydaje się cierpliwość.

Bez niej nie należy dotykać rękodzieła. Mnie szydełko odpręża, znam osoby które od samego patrzenia robią się nerwowe. Jeśli nie miałabym cierpliwości i nie lubiłabym tego robić, to już wiele razy rzuciłabym to wszystko w kąt. Czasami, aby uzyskać pożądany efekt, kilka razy trzeba pruć i zaczynać od początku.

Frustrujące?
Oj czasem bardzo frustrujące. Odkładam wtedy ten upiorny projekt i robię inny. Po jakimś czasie wracam i jest sukces.

Lepiej pracuje się w nocy?

Wszędzie i o każdej porze pracuje się dobrze. Ale z uwagi na inne obowiązki, w ciągu dnia siadam do maszyny, a wieczorami, kiedy dom już śpi, sięgam po szydełko lub drut, włączam jakiś film, nadrabiam seriale i odpoczywam. Jak mam możliwość to w słoneczny dzień siadam na działce z kawką i szydełkiem. Lubię takie chwile. Ale nie jestem babcią, która siedzi w fotelu bujanym i dzierga, chociaż wielu osobom dzierganie tak właśnie się kojarzy.

Co powstało po szalu?

Niech pomyślę, chyba bransoletki robione na szydełku, potem czapki i szaliki. Pokusiłam się nawet o rękawiczki, ale zrobienie palców kosztowało mnie dużo cierpliwości. Potem zabrałam się za koc. Zaszłam wtedy w ciążę i naturalną potrzebą było robienie czegoś dla dziecka. Powstał biało zielony, ciepły koc, który jest z nami do dzisiaj. Potem poznałam amigurumi. Jest to dzierganie zabawek, maskotek. Skradło to moje serce. Powstawały misie, pieski, kotki, żyrafy, konie, słonie, minionki, owieczki, zajączki, kurczaki, samoloty.

I ośmiorniczki dla dzieci ze szpitali.
Tak, to prawda. Charytatywna akcja zaczęła się jak zwykle z niczego. Ponad rok temu, młoda dziewczyna, Joanna Kmieć-Kubiak rzuciła hasło na fb, na jednej z grup związanych z szydełkowaniem: kto jest chętny do wydziergania kilku ośmiorniczek według ściśle określonego wzoru łapka w górę. Zgłosiłam się. Okazało się, że bardzo szybko akcja rozeszła się na całą Polskę. Dzisiaj działa założona przez Joannę Fundacja Małych Serc, znana również pod hasłem „Ośmiorniczki dla Wcześniaków”. Wolontariusze dziergają ośmiorniczki bardzo dokładnie przestrzegając wytycznych dotyczących wzoru, włóczki z jakiej mają powstawać, wypełnienia, czyli jakości kulki silikonowej, antyalergicznej, którą wkładamy do środka ośmiorniczek. Ośmiorniczki po kontroli jakości trafiają do szpitali, z którymi wcześniej zostały podpisane umowy.

I co się z nimi dzieje?

Trafiają na oddziały poporodowe, neonatologiczne, wszędzie tam, gdzie są wcześniaki lub dzieci, które muszą przebywać w inkubatorach. Tam maluszki podpięte do kilku lub kilkunastu rurek często plączą się w nich swoimi małymi rączkami. Ośmiorniczki są po to, aby takie maleństwo mogło trzymać mackę, która swoim kształtem i rozmiarem przypomina pępowinę. Chodzi o to, aby nie wyrywało sobie rurek, nie sprawiało przy tym bólu. Ośmiorniczka trzymana przez pewien czas przez mamę, zatrzymuje też jej zapach. Gdy mama nie może być przy dziecku i go dotykać, ta ośmiorniczka dla dziecka jest namiastką mamy i poczucia bezpieczeństwa.

Jakiś czas temu uruchomiłaś blog. To był pierwszy krok w stronę założenia własnego biznesu?
Blog powstał, gdy doszłam do wniosku, że przygoda z szydełkiem nie jest tylko chwilowym „widzimisię” i zgromadziłam już trochę swoich prac. Wtedy stwierdziłam, że blog będzie dobrym pomysłem na pewnego rodzaju archiwizację, taki swoisty pamiętnik. Teraz blog jest zawieszony i czeka na reaktywację, ale nie została pustka Jest fanpage „Made by Szela”, gdzie można znaleźć większość moich prac. Początkowo założyłam tę stronę dla siebie i znajomych, żeby się pochwalić, żeby pokazać nieśmiało że całkiem fajne rzeczy udaje mi się zrobić. Teraz zaczynam układać sobie plan na przyszłość i wiążę z FB i blogiem nadzieję, że skutecznie zacznę się tam reklamować jako twórca z pasją. Kto wie, może uda mi się zrealizować marzenia związane z rękodziełem, a strona Made by Szela będzie jednym z narzędzi na drodze do „sukcesu”.

Czyli jaki jest plan? Przełożyć pasję na biznes?

Dokładnie tak. Marzy mi się klimatyczne miejsce, gdzie będzie można sprzedać dzieła tworzone przeze mnie i moich przyjaciół, gdzie będę mogła zaprosić pasjonatów, gdzie będzie można prowadzić warsztaty dla chętnych poznania technik rękodzielniczych.

Plan to już dobry początek. Kiedy otwierasz działalność gospodarczą?
Mam nadzieję, że w przyszłym roku. Już teraz zaczynam reklamować się na FB, aby pokazać się potencjalnym klientom.

Co jest najtrudniejsze dla startującego przedsiębiorcy?
Nie będę oryginalna, jeśli powiem, że największym problemem są pieniądze. Start, to nie tylko chęci, pomysł i miejsce do działania. Start to obawa przed tym, że nie będzie wystarczającej liczby klientów i że nie wystarczy na opłaty typu ZUS. Tak naprawdę jest to największa moja obawa. Czyli zanim będzie wielkie otwarcie, muszę mieć pewność, że mam pieniądze na start i na kilka pierwszych miesięcy opłat.

Rękodzieło to chyba trudna branża?
Bardzo, ale chyba każda branża ma swoje mocne i słabe strony. Mam wśród swoich znajomych kilka zaufanych osób, które już dawno zadeklarowały chęć współpracy, więc wiem, że będę mogła zaoferować kilka dziedzin rękodzieła. Poza moim szydełkiem, drutami i szyciem na maszynie mogą się pojawić malowanie na szkle, malowanie obrazów, decoupage, quilling, florystyka, wiklina papierowa, biżuteria, renowacja mebli, dekoracja wnętrz. Możliwości jest sporo, ale żeby to zadziałało potrzeba dobrego planu. A to wymaga czasu. I pieniędzy oczywiście. A może los mnie zaskoczy i pojawi się jakiś wspólnik z kasą (śmiech).

Szukasz inwestora?
Szczerze mówiąc, czasem o tym myślałam, ale udźwignięcie biznesu dzieląc zyski na dwie lub więcej osób jest niewykonalne, więc zostaję przy koncepcji własnej działalności gospodarczej.

Nad czym teraz pracujesz?
Na drutach mam aktualnie kocyk dla dwutygodniowego bratanka mojej przyjaciółki, a zaraz po nim będę robić na szydełku maskotkę misia dla tego maluszka. Na maszynie szyję fartuszki dla przedszkolaków i muszę przygotować wyprawkę dla mojego przedszkolaka.
Dla koleżanki będę szyła poduszki –  sowy. Robię też dla znajomej duże serwety na dwa okrągłe stoły. W poczekalni czeka szydełkowy misiu dla dziecka mojej kuzynki. A później na druty wskoczą dwa sweterki dla dzieci. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że tyle się tego uzbierało do zrobienia

Jak reagują dzieci?
Reakcja dzieci jest zawsze prawdziwa i zawsze najlepsza. Największą nagrodą dla mnie jest uśmiech i ten konkretny wyraz twarzy, nie tylko u dzieci. Lubię zobaczyć na ich twarzach, że im się podoba

W grę wchodzi sprzedaż online w przyszłości?
Tak, zdecydowanie sprzedaż internetowa. W dobie internetu trzeba wykorzystywać możliwości jakie on daje. Sklep stacjonarny? Hmmm może bardziej pracownia, gdzie będzie można sprzedać rękodzieło, ale też wypić kawę i przyjemnie zorganizować czas kilku osobom podczas warsztatów.

Są takie miejsca w Poznaniu?
Są, ale z wąskim zakresem działań. Jest na przykład pasmanteria kawiarnia, gdzie są prowadzone warsztaty z szydełkowania np. koszyków czy puf. Ja myślę, żeby zostać w mieście, w którym mieszkam, czyli w Swarzędzu niedaleko Poznania. Tutaj takich miejsc nie ma.

Masz już doświadczenie w prowadzeniu kawiarni.
3 lata doświadczenia, bardzo intensywne 3 lata.

W takiej branży, jak rękodzieło, wykształcenie nie jest gwarancją sukcesu, prawda?
Ono się zupełnie nie przekłada na sukces. Ja mam wykształcenie księgowe, co z pewnością pomaga w prowadzeniu wszelkich działalności, ale wcale nie jest związane z rękodziełem. Do tej branży jest potrzebna pasja.

Wydaje się, że dzierganie nie interesuje młodych ludzi. Jak ich zachęcić?
Nie interesuje ich, ponieważ nie znają tematu. Dzierganie kojarzy się z babcią, która nic innego nie robi. Na warsztaty można zapraszać grupy szkolne czy przedszkolne, można z warsztatami przyjść do nich, np. na lekcje wychowawcze do szkół. Można też organizować urodziny tematyczne dla dzieci. Może nie każde dziecko się tym zainteresuje, ale jest szansa, że ktoś zechce nauczyć się więcej.

Można z tego żyć?
Czy można z tego wyżyć? Podobno tak. Z moich obserwacji wynika, że jest realna szansa, ale trzeba do tego podejść rzetelnie.

Czyli?

Niestety, w Polsce rękodzieło nie jest doceniane i często sami rękodzielnicy zaniżają ceny, żeby tylko sprzedać swój produkt. Kiedy rękodzieło staje się sposobem na życie, trzeba zająć się nie tylko tworzeniem, ale zadbać o reklamę, nauczyć się zdobywać klienta, pomyśleć o księgowości, urzędach, podatkach i ZUS. Dla niektórych rękodzielników to zbyt wiele. Wolą zająć się tworzeniem.

Czyli o jakich cenach mówimy? I gdzie najczęściej sprzedają produkty?
Za maskotkę misia wielkości około 30-40 cm trzeba liczyć się z ceną 60-80 zł, za lalkę tej wielkości to już cena powyżej 100 zł. Za obrus to 200-500 zł, a za dywan to nawet od 500-1000 zł. Najfajniejsza jest sprzedaż przez polecenie, wtedy wiadomo, że twoje prace się podobają i że klient wraca lub przyprowadza kolejne osoby. Sprzedaż kwitnie też w okolicach świąt, na kiermaszach.

Kiedyś były Cepelie. Ale to chyba relikt poprzedniej epoki?
W Poznaniu jest jedna. Niestety, lata świetności dawno ma za sobą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Theme developed by TouchSize - Premium WordPress Themes and Websites