Czas na wege. Warszawski portal pomaga znaleźć lokale z kuchnią roślinną

– Coraz więcej Polaków przechodzi na kuchnię roślinną, nawet jeśli nie w pełni, to ograniczają spożycie mięsa, więc lokale vege to dla nich świetna alternatywa na niedzielny obiad czy lunch. Niedawno portal HappyCow uznał Warszawę, jako trzecie, najbardziej przyjazne weganom miejsce na świecie. To o czymś świadczy – opowiada w rozmowie z Bliżej Biznesu Łukasz Karaś z portalu Vegetime.pl.

Bliżej Biznesu:– Ile restauracji oferujących posiłki dla wegetarian i wegan skupia obecnie Vegetime.pl? Czy można określić ile działa ich w Polsce?

Łukasz Karaś:– W samej Warszawie mamy około 150 lokali wegetariańskich, wegańskich oraz mięsnych, ale posiadających szeroką ofertę vege. Biorąc to pod uwagę – myślę, że w naszym kraju może być około 500 tego typu restauracji.

Jak popularność tego typu restauracji rozwijała się w ostatnim czasie?

Mamy prawdziwy boom na lokale z kuchnią roślinną. Średnio w miesiącu otwiera się ich 4–5. Taki przyrost był nie do pomyślenia, np. jeszcze 5 lat temu. Coraz więcej Polaków przechodzi na kuchnię roślinną, nawet jeśli nie w pełni, to ograniczają spożycie mięsa, więc lokale vege to dla nich świetna alternatywa na niedzielny obiad czy lunch. Niedawno portal HappyCow – odpowiednik vegetime.pl tyle, że na cały świat – uznał Warszawę, jako trzecie, najbardziej przyjazne weganom miejsce na świecie. To o czymś świadczy.

W których regionach kraju restauracje wegetariańskie i wegańskie są najbardziej popularne? I co najczęściej króluje w menu w takich lokalach?

Jak to zwykle bywa, im większe miasto, tym większe zapotrzebowanie na kuchnię roślinną. Prym wiedzie Warszawa, ale bardzo dobrze jest także w Poznaniu, Łodzi, Krakowie czy Trójmieście, choć pojedyncze lokale wege można spotkać także w mniejszych miejscowościach. Kuchnia wegetariańska jest dość różnorodna: w lokalach wege zjemy przede wszystkim hummusy – lub inne pasty roślinne – z pitą, falafele na talerzu lub w „kebabach”, serek tofu na różne sposoby, kotleciki sojowe, czy sejtan, które bardzo dobrze zastępują mięso, a także moc potraw skomponowanych z samych warzyw i grzybów. Każdy typ kuchni ma do zaoferowania coś innego: wegetarianie mogą przebierać w potrawach azjatyckich, bliskowschodnich, amerykańskich – są nawet burgery – czy w końcu w naszej polskiej kuchni – w tym przypadku trzeba koniecznie spróbować wegetariańskiego tatara.

Jak działa wyszukiwarka Vegetime.pl? Czy użytkownik dostaje informacje o lokalach usytuowanych w pobliżu? Czy ma również szansę na dodatkową filtrację?

Wyszukiwarka vegetime.pl pokazuje użytkownikowi lokale wegetariańskie usytuowane w pobliżu. Może także wyszukiwać restauracje w okolicy konkretnego adresu czy danej dzielnicy miasta. W wyborze odpowiedniego lokalu pomagają także filtry np. rodzaj serwowanej kuchni – burgery, kuchnia izraelska, wegetariańskie pizze, sushi, a także dodatkowych udogodnień – np. lokale z daniami bezglutenowymi, z ogródkiem letnim, przyjazne zwierzętom czy serwujące alkohol.

Jak narodził się pomysł na stworzenie Vegetime.pl?

Pomysł, jak zwykle, powstał z potrzeby. W Polsce nie było tego typu portali, a posiadam spore grono znajomych wegetarian, z którymi często jadam na mieście. Niestety, pomysły na nowe lokale szybko się skończyły, dlatego postanowiłem stworzyć wyszukiwarkę takich lokali. Początkowo na samą Warszawę, w której mieszkam, ale nim się spostrzegłem, na portalu pojawiły się także Poznań, a potem Łódź.

Ile kosztuje uruchomienie takiej wyszukiwarki?

Uruchomienie tego typu portalu to nie jest duży wydatek, o ile jest się programistą (uśmiech). Pieniądze musiałem zainwestować tylko w grafika, reszta to setki godzin mojej własnej pracy, ale było warto. Nie korzystałem z żadnych dotacji ani kredytów, poświęciłem na portal własne środki.

Jak można zarobić na tego typu wyszukiwarce? Czy najczęściej jest to model, w którym pobiera się opłaty abonamentowe od restauracji, których profile znajdą się na takiej stronie?

Na takiej wyszukiwarce ciężko jest zarobić. Branża gastronomiczna jest niezwykle trudna, właściciele restauracji nie chcą płacić nawet kilku złotych miesięcznie za promowanie swojego lokalu. Wyjściem są reklamy, ale osobiście nie jestem ich fanem, zresztą na stronie musi być bardzo duży ruch, aby monetyzowały. Najlepszym wyjściem jest dodatkowe, abonamentowe promowanie niektórych lokali, którym zależy na wybiciu się i trafieniu do nowej grupy odbiorców.

Czy w Polsce istnieje duża konkurencja w tego typu segmencie? Czy istnieją strony o podobnej tematyce? Czy mają bogatą bazę i wykonanie?

W Polsce nie ma innych tego typu portali. Jest kilka lokalnych grup na Facebooku zajmujących się lokalami vege/vegan w danym mieście i to wszystko. Vegetime.pl łata tę dziurę.

A jak to wygląda na świecie? Gdzie i jak działają największe tego typu portale?

Największym na świecie portalem dla wegetarian jest happycow.net – wyszukiwarka lokali vege na cały świat. Ma jednak poważną wadę – ich baza jest bardzo rzadko aktualizowana, przez co lokale już dawno zamknięte widnieją jako działające, natomiast nowe miejsca pojawiają się z dużym opóźnieniem. Na vegetime.pl dbamy o aktualny stan rzeczy.

Wiem, że jest pan programistą z wieloletnim stażem, właścicielem innych start-upów. Czy mnogość projektów pomaga?

Mnogość projektów i pomaga i przeszkadza. Z jednej strony trzeba swoje środki – czas i pieniądze – przeznaczyć na większą liczbę startupów, z drugiej strony każdy nowy projekt to nowe doświadczenie, które pomaga prowadzić pozostałe.

Jakie jeszcze projekty obecnie pan realizuje?

Obecnie najbardziej skupiam się na rozwoju portalu znajdzlunch.pl – jest to wyszukiwarka ofert lunchowych na terenie Warszawy. Działa podobnie do vegetime.pl, ale założenie jest inne: lokale, które zdecydują się z nami współpracować – współpraca jest darmowa – otrzymują dostęp do panelu zarządzania, przez który codziennie mogę dodać swoje dzienne menu. Użytkownicy, korzystając z wyszukiwarki i filtrów mogą szybko sprawdzić, co taniego i smacznego można zjeść w pobliżu. Innym projektem, już z kilkoletnim stażem, jest zlapgrafika.pl – portal wychodzi z pomocną ręką firmom, które potrzebują nowego logotypu, projektu strony czy innej formy graficznej. Użytkownik zakłada konkurs, pisze, czego potrzebuje, wybiera, ile jest w stanie zapłacić za projekt, a następnie setki grafików zgłaszają swoje prace, z których zleceniodawca ostatecznie wybiera jedną. Obecnie pracuję także nad nowym portalem, który może zrewolucjonizować branżę transportową w naszym kraju, ale na razie więcej szczegółów zdradzić nie mogę.

Ile start-upów, projektów biznesowych uruchomił pan w swoim życiu?

Na własny użytek stworzyłem ich kilkanaście. Wychodzę z założenia, że jeśli jest dobry pomysł, należy go zrealizować. Wolę stworzyć projekt, który poniesie porażkę, niż nie spróbować. Kto nic nie robi, ten nic nie ma.

Czy planuje pan rozszerzenie działalności poza nasz kraj?

Na razie planuję rozszerzenie projektu na inne miasta Polski. Jeśli się to powiedzie, a odzew będzie duży i pozytywny rozważę ekspansję poza granice Polski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *