Biznes w polskich Alpach, czyli co przyciąga w Karkonosze

– Najczęściej odbywa się to pocztą pantoflową, czyli wiem, że jest ktoś, kto robi coś ciekawego i wtedy szukam sposobu, jak do tej osoby dotrzeć. W dzisiejszych czasach dzięki internetowi poszukiwania mogą być bardzo szybkie. Wytwórca lokalnego Szafranu Izerskiego został odnaleziony na jednym z portali społecznościowych, napisałam do niego, a po kilku godzinach szafran już był w lokalu na półce – opowiada Maja Kucharczyk z firmy „Karkonosz – wypożyczalnia nart, kafejka, produkty z regionu”, która działa w Szklarskiej Porębie.

 

Bliżej Biznesu:– Belgijskie korzenie, Walonowie szukający drogocennego kruszcu – szmaragdów i szafirów, a może opowieści o Duchu Gór – Liczyrzepie? Która z legend dotycząca Karkonoszy jest najbardziej rozpoznawalna wśród turystów?

Maja Kucharczyk:– Zdecydowanie najbardziej rozpoznawalne są opowieści o Duchu Gór. Możliwe, że spowodowane jest to mocno promowanym wizerunkiem, który był też moją inspiracją do stworzenia logo kawiarni. Wzbudza on zainteresowanie ludzi, którzy widzą go po raz pierwszy, a ci, co go znają wiedzą, że w danym punkcie odnajdą produkty związane z regionem.

 

Jakimi produktami regionalnymi mogą pochwalić się Karkonosze? Które z nich można kupić w waszym sklepie?

Władze PRL skutecznie usunęły tradycje związane z naszymi terenami. W dzisiejszych czasach mówiąc o produktach regionalnych z Karkonoszy, bardzo rzadko zdarza się spotkać coś wytwarzanego tutaj od wielu wieków. Największą wagę przywiązuję do tego, aby produkty były wytwarzane w lokalnych manufakturach, które wykorzystują regionalne zasoby. Są to produkty tworzone z pasją, pomimo przeciwności panujących dookoła. Są to m.in. konfitury, przetwory z owoców i warzyw, piwo rzemieślnicze, miód, biżuteria, minerały i wiele innych. Mamy również produkty z czeskich Karkonoszy, z tamtejszych manufaktur i wciąż uzupełniamy nasze półki.

 

Kim są twórcy lokalnych produktów?

Wydaje mi się, że są to ludzie, którzy rozumieją, jak wyglądała i powinna wyglądać tradycja i kultura i swoją pracą chcą przywrócić namiastkę tego, co zostało zniszczone i zapomniane. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami spowodujemy, że turyści przyjeżdżający na nasze tereny przestaną wiązać całe polskie góry z tradycją Podhala i zobaczą, że jest to zupełnie inny teren.

 

Przy Wodospadzie Kamieńczyka kręcono sceny do filmu „Opowieści z Narnii”. Czy takie wydarzenia pomagają wypromować lokalne produkty?

Produkty materialne same w sobie nie. Natomiast dzięki takim wydarzeniom nasz region staje się bardziej atrakcyjny.

 

Ostatnio w waszym sklepie pojawiła się nawet oferta kupna karkonoskiego „lasu”.

Pomysł jest Ani, mieszkanki Szklarskiej Poręby, która jest pasjonatką natury. Tego typu lasów w sieci jest mnóstwo. Obcując na co dzień z przyrodą i ją obserwując, postanowiła stworzyć taki skrawek regionalnego lasu. Jest to chęć odtworzenia naturalnej przyrody Karkonoszy w miniaturze, jaką jest słoik.

 

Co znajduje się w słoiku?

W słoikach znajdują się tylko i wyłącznie surowce występujące na naszych terenach dobrane w różne mikro ekosystemy. Warstwy mają bardziej walor wizualny. Na pewno na dnie powinien być żwir bądź kamyki stanowiące drenaż, potem ziemia. U nas w lasach występuje i żwir i ziemia i kamienie, które znalazły się w słojach, gdzie zostały ułożone w podobny sposób jak w naturze. Jeżeli chodzi o pielęgnację, to jest bardzo prosto: nie podlewać, nie stawiać na słońcu, gdy paruje należy na kilka godzin uchylić pokrywkę. Przy takiej pielęgnacji taki „las” może żyć nawet ponad rok.

 

Na stronie czytamy też, że „plastikowym słomkom mówicie NIE! W lokalu wystrzegacie się plastikowych opakowań, kubków i naczyń jednorazowych”. Czy to element większej, ekologicznej akcji? Czy raczej oddolna inicjatywa z gatunku: zmieniajmy świat, zaczynając od siebie?

Jest to inicjatywa oddolna. Patrząc na to, ile plastiku spotykam wędrując po naszych lasach, chcę mieć poczucie, że jeżeli ktoś już wyrzuci kubek ode mnie z kawiarni, gdzieś w plener, to będzie to papier, który rozłoży się i nie pozostawi szkody w środowisku.

 

Jak wygląda wyławianie lokalnych twórców? Jeździcie w teren? A może producenci sami się zgłaszają?

Najczęściej odbywa się to pocztą pantoflową, czyli wiem, że jest ktoś, kto robi coś ciekawego i wtedy szukam jak do tej osoby dotrzeć. W dzisiejszych czasach dzięki internetowi poszukiwania mogą być bardzo szybkie. Wytwórca lokalnego Szafranu Izerskiego został odnaleziony przeze mnie na jednym z portali społecznościowych, napisałam do niego, a po kilku godzinach szafran już był w lokalu na półce.

 

Co cieszy się największą popularnością wśród turystów?

Co tu dużo mówić: lokalne piwo (śmiech).

 

Kim są turyści, którzy przyjeżdżają w Karkonosze? Co najczęściej przyciąga ich w te góry?

Ciężko jest określić konkretną grupę turystów. Karkonosze na pewno są bardzo przyjazne dla rodzin z dziećmi. Z racji niewielkich rozmiarów wydają się być łatwiejsze i bardziej dostępne. Natomiast trzeba pamiętać, że są to góry, których nie należy lekceważyć.

Niektórzy specjaliści wskazują, że Karkonosze mimo upływu lat wciąż mają problem z tożsamością.
Tak, to prawda. Pamiętajmy, że obecni mieszkańcy Karkonoszy, są to potomkowie przesiedleńców ze wszystkich regionów Polski. Ciężko w takim zlepku wytworzyć tożsamość, a dodając jeszcze do tego działania mające na celu wytępienie niemieckości tych terenów mamy, to co mamy. Niestety czasy się zmieniły, a w Karkonoszach, zamiast dbać o perełki architektury przedwojennej wydaje się kolejne zgody na wyburzenia i powstają „piękne” blokowiska pod nazwą „apartamentowce”.

 

Najbardziej… magiczne miejsce w Karkonoszach to…?

Dla mnie każdy skrawek Karkonoszy jest magiczny. Oddycham tymi terenami i żywię się nimi. Świat jest taki piękny, tyle jest wspaniałych i ciekawych miejsc, ale zawsze wracam tutaj z wielkim szczęściem, stęskniona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *