Bajki z życia wzięte

Chcę być kimś

– Córka akurat miała trzy lata, po jednej z wizyt w ZOO zaczęła wypytywać, jak to dzieci „dlaczego”, „po co”. Obiecałem, że wyjaśnię jej wszystkie wątpliwości w bajce. I tak powstała „Mądrość z natury”, edukacyjne bajki o relacjach społecznych, podglądające świat zwierząt. Od tego się zaczęło – mówi Michał Zawadka, autor motywacyjnych książek dla dzieci.

Bliżej Biznesu:– Jest pan coachem dziecięcym?

Michał Zawadka:–  Absolutnie nie. Jestem ojcem, empirystą i obserwatorem. Dzielę się doświadczeniem, obserwacjami z życia. Cieszę się za każdym razem, jeśli moje przemyślenia komuś pomogą, kogoś zmotywują. Na wizytówce mam napisane: optymista, autor, mówca, trener.

Jak to się stało, że aktor stał się autorem książek i warsztatów motywacyjnych dla dzieci?

Te dwie rzeczy mocno ze sobą się łączą. Cała motywacja, która jest zawarta w moich książkach jest opisana językiem wyobraźni, którego nauczyłem się w teatrze przez 14 lat. Zagrałem prawie półtora tysiąca spektakli, w teatrach musicalowych i dramatycznych, mimo, że nie skończyłam aktorstwa. Czasem papierek ma mniejsze znaczenie. Ważniejsze są doświadczenia.

Przeciwnicy powiedzą, że nie ma pan odpowiedniej wiedzy do motywowania dzieci. Nie jest pan psychologiem.

I co z tego? Mam za sobą warsztaty przeprowadzone dla ponad 30 tysięcy dzieci i 7 tysięcy nauczycieli i rodziców. Ogromny nacisk kładę na to, żeby treści, które przedstawiam były sprawdzone merytorycznie. Moje książki konsultują psychologowie rozwoju, emocji nie tylko z Polski. 11 bajek o kompetencjach miękkich z książki „Galeria bajek. Wiersze czytane obrazem”, które zilustrował Rafał Olbiński oraz przewodnik dla rodziców – scenariusze zabaw powiązane z bajkami wysłałem do brytyjskiego profesora Tony’ego Buzana – światowej sławy badacza mózgu, nominowanego do Nobla. Napisał przedmowę do książki.

A to wszystko zaczęło się od pytań pana córki.

Tak, to prawda. Córka akurat miała trzy lata, po jednej z wizyt w ZOO zaczęła wypytywać, jak to dzieci „dlaczego”, „po co”. Obiecałem, że wyjaśnię jej wszystkie wątpliwości w bajce. I tak powstała  „Mądrość z natury”, edukacyjne bajki o relacjach społecznych, podglądające świat zwierząt. Od tego się zaczęło. Zebrałem wiedzę encyklopedyczną. Całość jest napisana wierszem. Nie ma bohaterów, są za to morały: o szacunku, roztropności, trosce, umiarze, przyjaźni i innych wartościach. Bajka o tolerancji w oparciu o różne umaszczenie zwierząt opowiada o tym, żebyśmy szanowali odmienność, bo przecież tylko dlatego, że coś jest inne nie musi być złe. Jest też wiersz „Dom” opowiadający o tym, że powinniśmy dbać o nasze otoczenie, ten mały dom i duży, czyli Polskę. Do książki powstała też płyta. Bajki czytają mistrzowie słowa między innymi Piotr Adamczyk, Krystyna Czubówna, Cezary Pazura czy Maciej Stuhr.

A pierwsze spotkanie z dziećmi?

To nie był sukces. Pierwsze spotkanie autorskie zorganizował Empik Junior przy Marszałkowskiej. Nie wiedziałem czego oczekiwać. Miał być moderator. Dzieci miały zadawać pytania w stylu: jak powstaje książka, jak pan napisał bajki? Po 15 minutach zaczęły przysłowiowo dłubać w nosie. W teatrze byłem przyzwyczajony do całkiem innej relacji z odbiorcą. Dzieci, to bardzo wymagający odbiorca. Szybko się nudzi. Jest bardzo szczery. Trzeba się postarać. Dlatego to było pierwsze i ostatnie spotkanie tego typu. To był zapalnik do stworzenia autorskich warsztatów interaktywnych w różnych tematach.

I co pan zrobił?

Uruchomiłem wyobraźnię. Do dziś jeżdżę, jako autor, po przedszkolach, bibliotekach, szkołach i uczę dzieci relacji społecznych, języka, opowiadania.  Poruszam tematy relacji, savoir vivre, wychodzę poza ramy. Rozmawiam na przykład o tolerancji, potem dzieci biorą kredki i rysują, przykładowo słońce. Jakie jest ich zdziwienie, kiedy słyszą, że nie można używać żółtej kredki. Mam taki ulubiony test, na który łapią się również dorośli, pytam „kto z was nie lubi krewetek”? Większość podnosi ręce. Potem pytam: a kto z was nie jadł krewetek? Znów połowa podnosi ręce. Podchodzę wtedy do wychowawczyni i przedstawiam się „Michał”, ona odpowiada, że ma na imię Beata, a ja na to: „nie lubię Cię”! Na takich zajęciach pokazuję, jak szybko można ocenić, zdyskredytować kogoś lub coś bez wiedzy.

Jak reagowali dorośli?

Nauczyciele pytali, jakimi metodami pracuję, czy mogę ich nauczyć. Odpowiadałem, że pracuję na swoich metodach, wykorzystuję wyobraźnię i obserwacje. To co jest w nich uderzające, to to jak często dzieci się poddają, zamykają się w sobie, jak łatwo odpuszczają, kiedy coś jest za trudne.

I wtedy powstało „Zarządzanie marzeniami”?

Ta książka powstała również na podstawie obserwacji z życia mojego syna. Pewnego dnia wszedłem do jego pokoju i zobaczyłem górę klocków. Makary stwierdził, że nie da rady jej posprzątać, bo bałagan jest za duży. I wtedy napisałem wiersz o słoniu, któremu uciekł na górę balon. Niestety słoń boi się na nią wejść, uważa, że nie da rady, bo jest za duża. I pojawia się wróbel, który mówi: idź krok po kroku, nic więcej. „Oto wróbla rada prosta, żeby złapać swe marzenia: jeśli droga cię przerasta, to wymaga podzielenia”. I zacząłem tłumaczyć Makaremu, że sytuacja z klockami jest podobna. Wystarczy wrzucić jeden klocek, potem drugi, trzeci. Po chwili  Makary siedział z ostatnim klockiem w ręku i powiedział: „tata, wszystkie jeden”. Nagle okazało się, że ta góra klocków wcale nie była taka wielka.

Co jeszcze może pomóc?

Kiedy starsza córka martwiła się, gdy coś jej nie wyszło napisałem dla niej bajkę o Edisonie. Pokazałem, że zanim wynalazł żarówkę, popełnił mnóstwo błędów. On sam tłumaczył, że nie popełnił błędu tylko, wynalazł tysiąc sposobów na to, jak żarówka nie działała. To uczy dzieci, że błąd to nic złego. Warto się mylić, próbować. Czasem można coś odkryć całkiem przypadkiem. Tydzień temu ukazała się zupełnie nowa odsłona „Zarządzania marzeniami” do każdego wiersza dodałem listy do rodziców, poszerzona została gra behawioralna, ucząca dzieci, jak pracować nad swoimi małymi i większymi celami.  Książka jest w całości dwujęzyczna (pol/ang) no i światowej sławy ekspert psychologi osiągania celów Brian Tracy napisał o „Zarządzaniu marzeniami”: „Książka niniejsza stanowi kapitalne połączenie pomysłów i obserwacji, które motywują, a nadto inspirują do czerpania najczystszej esencji sukcesu z własnego życia”.

”Chcę być kimś…” jest dla starszych dzieci?

Michał Zawadka

Tak, na co wskazuje już sam podtytuł „Chcę być kimś! Czyli jak osiągać cele w czasach, gdy wszyscy dookoła mają wywalone”. Warsztaty realizowałem dla coraz starszych. Książka powstała po ponad dwóch latach spotkań, o tym samym tytule, z gimnazjalistami i licealistami. To są warsztaty przekierowujące młodzież na pracę ze sobą i odpowiedzialność. Młodzi ludzie chcąc się dostosować do grupy boją się jakkolwiek zawalczyć o siebie, łatwo się poddają, często uważają, że są do niczego „Chcę być kimś” ich docenia, prowadzi, upomina, podpowiada. Sens je napisania widać w e-mailach, które bardzo często dostaję. Niektórzy opisują, jak dosłownie uratowałem im życie, a ja wtedy płaczę…

Ogromna odpowiedzialność.

To prawda, podobnie jest w przypadku fundacji Chcę Być Kimś, którą założyła moja żona. Między innymi bierzemy udział w programach dla domów dziecka, trudnej młodzieży. To jest dopiero wyzwanie: przekonać te dzieci, że jutro może być lepiej.

zdjęcie:

autor Małgorzata Zawadka

autor zdjęcia Rafał Gronecki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *